Napisz do nas!




Ruffian - "bogini toru" Facebook
poniedziałek, 11 sierpnia 2008 21:06
            
                                                                         RUFFIAN 

“She only knew one way – her way,
and that was her undoing.
The same thing that made her win,
made her die.” *
               
                        (Jim Prendergast, lekarz weterynarii, po tragicznej śmierci Ruffian)
 
                                                       (www.ipaintchampions.com)

Jak pisał poeta: "ze wszystkich smutnych słów języka, czy pióra, najsmutniejsze są te: co mogłoby być" … gdyby przeżyła.


Prolog: http://www.youtube.com/watch?v=yEwBbtL2Nhg&feature=related

Ruffian ­­- piękna, nieustraszona i waleczna klacz, chwytała serca tysięcy fanów, którzy przychodzili na wyścigi specjalnie dla niej. Stawiła czoła wspaniałemu czempionowi - Foolish Pleasure, zwycięzcy KY Derby, w wyścigu, który zakończył się jej śmiercią, "przeznaczenie wyznaczyło jej rolę tragicznej bohaterki".
Urodziła się 17 IV 1972 roku w Claiborne Farm, niedaleko Paris w Kentucky. Była ciemnogniadej, prawie karej maści. Pochodziła z ogiera Reviewer, po Bold Ruler i klaczy Shenanigans, po Native Dancer. Jej właścicielami i hodowcami byli Stuart i Barbara Janney.

                                                      (www.championsgallery.com)

Słowo "ruffian", oznacza kogoś okrutnego i niezbyt przyjemnego, kogoś, kto szuka kłopotów, lubi atakować i bić się, czyli: łotra, zbója i chuligana. Niezwykłe jest, że nazwano tak subtelną klacz. Chociaż, śledząc jej karierę, można by humorystycznie zauważyć, że nie było to zupełnie pozbawione sensu. Ruffian lubiła walkę i lubiła walczyć, a dla swoich „ofiar” z toru nie miała żadnych względów. 
                                
                                                       (www.alonsostudio.com)

Jej trenerem został Frank Whiteley. Nigdy nie ujawniał imion swoich koni, aż do ich pierwszego startu. Ruffian dostała przydomek Sofie. Tak ją nazwali jeźdźcy, którzy tę dużą klacz traktowali jak wygodną do siedzenia sofę. Miała też inne przydomki. Z powodu tego, że była większa i grubsza od innych klaczy, początkowo, nazywano ją - grubym roczniakiem, albo… dziwolągiem.
Ruffian szybko jednak pokazała, jak nieziemsko jest szybka, i jak uwielbia współzawodniczyć. Zwyciężała, łamała i wyrównywała rekordy, a nawet swój rutynowy trening zamieniała we wspaniały pokaz. Wydawało się, że nie ma żadnego limitu, tego, czego mogłaby dokonać “za wyjątkiem może wyrośnięcia u niej skrzydeł i pofrunięcia - i pewnie z jej chęcią biegania, mogłaby spróbować nawet tego.”
Ruffian, po ogłoszeniu jej Najlepszą Dwuletnią Klaczą w 1974 roku i po zwycięstwie w Triple Crown Klaczy (Triple Tiara), zaczęto nazywać – Queen of the Fillies. Królowa Klaczy była niepokonana w 10 startach, "ściśle rzecz biorąc, w całej swej karierze 11 startów, 1 przegrany wyścig był wtedy, kiedy straciła życie".

                  
                                             (www.champiosgallery.com)    

Trener Frank Whiteley żył pięknym snem, o wspaniałej klaczy z ogromnymi możliwościami, ale jednocześnie przerażało go, że ów niebiański sen, w każdej chwili może przeobrazić się w koszmar. Ruffian nie miała litości, ani dla swoich przeciwniczek, ani dla siebie, nigdy się nie oszczędzała, “wiedziała, że jest koniem wyścigowym i znała swoją pracę to, co było w jej pochodzeniu i jej sercu… żeby pokonać inne konie, żeby przyjść pierwszą, żeby wygrać.” Była wręcz doskonała, prawdziwy demon na torze, kompletnie druzgoczący swoich przeciwników. Dostała kolejny przydomek – Heartbreaker (łamaczka serc). Niektóre, z jej pokonanych rywalek, nie były już nigdy takie same jak wcześniej, Ruffian,  "okrutna" bogini toru, złamała im serca i odebrała wolę walki. Trudno mieć do niej o to pretensję, ona nie wiedziała jak się przegrywa - umiała tylko wygrywać.
Ruffian: http://www.youtube.com/watch?v=xqSPPKZhUWY&feature=related


                                      
                                                     (www.championsgallery.com)

W 1974 roku, w wieku dwóch lat, Ruffian ścigała się 5 razy, wygrywając każdy z tych wyścigów.  22 maja, w Belmont Park, miał miejsce jej pierwszy start – Maiden Special (5 i ½ furlongów). Dzięki wysiłkom trenera, jej talent został utrzymany w sekrecie. Kibice śmiali się z niej, mówili, że jest za gruba i nie chcieli na nią stawiać pieniędzy. Szybko jednak śmiech zamienił się w podziw. Jakże byli zaszokowani, kiedy zobaczyli, jak nie tylko wygrywa, ale kompletnie dominuje wyścig, wygrywając “zaledwie” o 15 długości i wyrównując rekord toru z czasem - 1: 03.  Jej imponujący debiut został później okrzyknięty „najlepszym z debiutów”.
Debiut Ruffian: http://www.youtube.com/watch?v=pPk0-HA6_do&NR=1

                                                 (www.equineinsuranceetc.com)

Kolejnym wyścigiem Ruffian był Fashion Stakes w Belmont (5 i ½ furlongów), wygrała tu z identycznym czasem jak poprzednio, znów wyrównując rekord toru. Wygrała też, o 9 długości, Astoria Stakes na Aquedukcie (5 i ½ furlongów) w czasie 1: 02 i 4/5, ponownie wyrównując rekord toru. Następnie zwyciężyła the Sorority Stakes w Monmouth Park (6 furlongow), gdzie czasem 1: 09 ustanowiła nowy rekord "stakes". Następny taki rekord ustanowiła, z czasem 1: 08 i 3/5, w Saratodze, w Spinaway Stakes (6 furlongów).
Frank Whiteley, zapytany przez niedowierzającego dziennikarza, czy naprawdę wyraził się o Ruffian jako o "najlepszym koniu jakiego kiedykolwiek trenował", odpowiedział "ta dwuletnia klacz, która startowała tylko 5 razy w swojej karierze, jest najlepszym koniem jakiego kiedykolwiek widziałem".
Ruffian: http://www.youtube.com/watch?v=1k6QvcH3dC8&feature=related

                                                           (www.tbgreats.com)

Ruffian musiała jednak parę miesięcy odpoczywać, ponieważ w jej nodze odkryto pęknięcie kości. Pod koniec roku wyróżniono ją tytułem Najlepszej Dwuletniej Klaczy.
W następnym, 1975 roku, właściciele nie zamierzali wysyłać jej na Kentucky Derby, sądząc, że 1 i ¼ milowy dystans będzie dla niej za długi. Jednak myśleli o jej ewentualnym pojedynku ze zwycięzcą Derby.
14 IV 1975 roku na Aquedukcie, Ruffian wygrała, zwykły wyścig, o 4 i ½ długości, a następny, o prawie 8 długości, Comely Stakes (7 furlongów), gdzie ustanowiła nowy rekord „stakes”. Tu osiągnęła coś, czego nawet Secretariat, Kelso, czy Citation nie osiągnęli. Stworzyła "minus win pool", na torze i poza nim. Jej fani płacili na jej zwycięstwo, tyle pieniędzy, że tor został zmuszony do wypłacania większych sum, niż otrzymał.
Comely Stakes: http://www.youtube.com/watch?v=BCs_Hx90epc&NR=1
  
                                                           (www.tbgreats.com)

Ruffian następnie skierowano na NY Filly Triple Crown: the Acorn Stakes, Mother Goose Stakes i Coaching Club American Oaks. W żaden sposób nie dało się o niej powiedzieć, że współzawodniczyła z innymi klaczami, ponieważ nie dała im na to żadnej szansy. Królowa toru kompletnie zmiażdżyła je zwycięstwem. W milowym Acorn wygrała o 8 i ¼ długości, z kolejnym już rekordem “stakes”- 1: 34 i 2/5.
Acorn Stakes: http://www.youtube.com/watch?v=YLRt23bqc3A&NR=1 
W Mother Goose Stakes (9 furlongow), z czasem 1:47 i 4/5, również ustanowiła nowy rekord “stakes”.
Mother Goose Stakes: http://www.youtube.com/watch?v=P2qfLJYcq5s&feature=related
W CCA Oaks zakłady na nią wynosiły - 1: 20, niżej już nie zezwoliło prawo. Ten dystans, półtorej mili, zwyciężyła o 2 i ¾ długości, w czasie 2: 27 i 4/5 (wyrównując rekord “stakes”). Jej czas był 2/5 sekundy szybszy od czasu Avatara, zwycięzcy Belmont Stakes.
CCA Oaks: http://www.youtube.com/watch?v=Ga50lpOMEus&feature=related
Chociaż nie zbliżyła się nawet do rekordu Secretariata z Belmont Stakes, ani nawet do amerykańskiego rekordu, to jednak ostatnie ¼ mili biegła, o 2/5 sekundy szybciej od Secretariata. Jego trener, Lucien Laurin, zauważył "Ona może być nawet lepsza od Secretariata". Po tych zwycięstwach Ruffian została czwartą "Triple Tiara Champion".

                                                     (www.championsgallery.com)

W całej swej karierze, Ruffian była wciąż niepokonana, w dodatku, w każdym wyścigu, wyrównywała, albo ustanawiała nowe rekordy. Do tej pory, jednak, ścigała się wyłącznie z klaczami.  W końcu, na wszystkich torach, zaczęto stawiać sobie pytanie "Could she beat the boys?" (czy jest w stanie pokonać chłopców). Przyszła pora na wystąpienie Ruffian z "jej sekcji" i spotkanie z dzielnym ogierami. Miała się ścigać ze zwycięzcami Triple Crown. Ostatecznie, zrezygnowano z doborowego towarzystwa i zdecydowano, że będzie walczyć tylko ze zwycięzcą KY Derby, na dystansie - 1 i ¼ mili. Nadszedł, więc czas na, długo wyczekiwany, pojedynek czempionów.
6 VII w Belmont Park, przed ponad 50 tysięczną widownią i 18 milionową przed telewizorami, stanęli obok siebie – Ruffian, najlepsza klacz świata i Foolish Pleasure, zwycięzca KY Derby. Oba konie dosiadane były wcześniej przez tego samego dżokeja - Jacinto Vasqueza.
Vasquez... jednak wybrał ją.

Były dżokej, Eddie Arcaro, przewidywał, że, i Ruffian i Foolish Pleasure, będą silnie zdeterminowani, i od samego początku, bez zbędnego kalkulowania rzucą się do walki.

                                                        (www.charleshotel.com)

Nie mylił się. Wystartowali, jak "piorun i błyskawica", nieomal jednocześnie (Ruffian po silnym uderzeniu w bark o drzwiczki start-maszyny odrobinę straciła). Ponad ¼ milę (402 m) biegli krok w krok, głowa w głowę, czempion przeciw czempionowi, walcząc zaciekle o prowadzenie. Ruffian zaatakowała, i po więcej niż furlongu (201 m), zaczęła prowadzić.

Nagle Vasquez usłyszał trzask "tak jakby łamanie deski", natychmiast zaczął ją wstrzymywać. Ruffian wciąż biegła, lekceważąc jego desperackie próby, bo nigdy nie przegrała i teraz też nie miała takiego zamiaru. Dopiero po 46 metrach, dżokejowi udało się, w końcu, ją zatrzymać. Niechętnie oddała wyścig. Senny koszmar trenera się zrealizował, dwie trzeszczkowe kości w jej przedniej nodze były zmiażdżone. Wstrząśnięty Jack Whitaker, który prowadził program CBS, powiedział: "nic nie może zmniejszyć potworności widoku konia łamiącego nogę. To jest jak zobaczenie zniszczonego arcydzieła".
Ruffian & Foolish Pleasure: http://www.youtube.com/watch?v=fsi_ixx4pAY&NR=1


                                                  (www.championsgallery.com)

Długo walczono o życie Ruffian, ale jak później się okazało tylko przedłużono agonię… Poddano ją dwunastogodzinnej operacji, która udała się, pomimo tylko 10 % dawanych jej szans. Założono na jej nogę gips i specjalny but. Dochodząc do siebie Ruffian była spokojna, dopóki narkoza nie przestała działać. Później, zdezorientowana, zaczęła się szarpać i rzucać, jakby do biegu. Szybko zaaplikowano jej środek uspokajający, ale nie mógł pokonać szoku, stresu i wojowniczej natury. Zrzuciła but, rozbiła gips i próbując się poderwać… złamała drugą nogę. Krótko potem podjęto decyzję o eutanazji...

                                                          (www.equisearch.com)

Bogini Toru była "niepokonana, ale niestety nie niezniszczalna". Jak ktoś zauważył "tylko śmierć mogła pokonać wielkie wyścigowe serce Ruffian".

Została pochowana 8 VII około godziny 21, nieopodal celownika wyznaczającego metę, wewnątrz toru w Belmont Park, "w miejscu jej pierwszego startu, gdzie wyraźnie zabłysła na wyścigowej scenie i w miejscu jej finałowego wyścigu, gdzie setki tysięcy oczu, widziało, jak jej błyszczący płomień gasł". Jej głowa wskazywała finiszową linię, którą miała triumfalnie przekroczyć.
Pozostało po niej powiedzenie - "umarła na prowadzeniu".
Znaczący jest fakt, że jej rodzice, w ciągu dwóch lat, zostali uśpieni, z powodu takiego samego problemu, jaki dotknął ją samą…
Ballada o Ruffian: http://www.youtube.com/watch?v=vGFswkcfqaA

                                                            (www.iech.com)

Ruffian została wyróżniona tytułem Najlepszej Trzyletniej Klaczy.
Rok później, w 1976 wprowadzono ją do „National Museum of Racing and Fame”. W tym samym roku został zainaugurowany The Ruffian Handicap w Belmont Park, jako hołd dla tej Cudownej Klaczy, która sprowadziła wielu kibiców z powrotem na wyścigi - "galopowała wprost do serc ludzi".

Sports Illustrated włączył ją na swoja listę - 100 największych lekkoatletek XX wieku - i umieścił na 53 miejscu. Pozostała jedynym czworonożnym członkiem tej listy.

Magazyn The Blood-Horse umieścił Ruffian na 35 miejscu, na liście - 100 najwybitniejszych koni wyścigowych XX wieku - "rozbiła wszystkie rekordy i złamała serca wszystkim przeciwnikom". Dla wielu pozostała najlepszą.

                                                          (www.cafepress.com)
 

*”Ona znała tylko jedna drogę – jej drogę
i to było jej zgubą.
To samo co sprawiało, że zwyciężała,
zabiło ją.” 

Epilog: http://www.youtube.com/watch?v=iUGDXxa3QQ0&NR=1



        
Jane Schwartz           Sam Shepard          William Nack              Milton Toby



Tłumaczenie i opracowanie tekstu Katarzyna Gaworek
Opracowanie graficzne Nova Racing


Bibliografia.
Thoroughbred Champions.
Top 100 Racehorses of the 20th Century
The Blood-Horse,
Inc.
Lexington, Kentucky, 1999
Racing Through the Century
The Story of Thoroughbred Racing in America
By Mary Simon Bowtie Press Irvine, California, 2002
Wikipedia, the free encyclopedia – Ruffian (horse):
http://en.wikipedia.org/wiki/Ruffian_(horse) 
Ruffian, Racig’s Greatest Filly:
http://www.tbgreats.com/ruffian/ 
Thoroughbred Champions – Championing the horse & the sport: http://www.thoroughbredchampions.com/biographies/ruffian1.htm 
Unofficial Thoroughbred Hall of Fame: http://www.spiletta.com/UTHOF/ruffian.html 


 

Komentarze 

 
#3 Wiktoria 2012-03-09 18:17
Żał.pl... Secretariat był lepszy
Cytować
 
 
#2 Kinga 2011-04-21 14:35
Ty nigdy nie dałaś się wyprzedzić,
Ty, co na torze na wieki pozostaniesz,
Byłaś jedynym takim koniem,
Co aż tak biegać kochałaś,
dotykały cię ludzkie dłonie,
trenowałaś pod okiem mistrzów
odnosiłaś sukcesy,
na grzbiecie niosłas dżokeji ze stu,
Lecz teraz niestety,
Zamykasz już oczy...
Na zawsze i nie wrócisz...
Już na żadne tory...
już żadnego wyścigu nie ukończysz...

Ten wiersz jest o mistrzowskiej klaczy- Ruffian,Niech spoczywa w pokoju.Nigdy Cię nie zapomnimy. :cry:
Cytować
 
 
#1 Julie 2011-03-31 19:57
Ona była wspaniałą klaczą.
Szkoda że jej z nami już od dawna niema ...
"Ona znała tylko jedna drogę – jej drogę
i to było jej zgubą.
To samo co sprawiało, że zwyciężała,
zabiło ją.” - to jest piękne, a zarazem smutne ;(
Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

 

Losowe zdjęcie

Liczba gości:
DzisiajDzisiaj45
W tym tygodniuW tym tygodniu876
W tym miesiącuW tym miesiącu2603
WszyscyWszyscy83384
US
US