Napisz do nas!




Zmagania z rzeczywistością i...klawiaturą Facebook
niedziela, 27 lipca 2008 21:05
 

Wir codziennej pracy wciąga nas coraz mocniej i nieubłaganie. Do tego doskwiera nam chroniczny brak czasu - również na odpoczynek i sen… W związku z nieustanną "emigracją" rąk do pracy (co na dzień dzisiejszy jest bolączką całego sektora wyścigowego), sporą część obowiązków stajennych musieliśmy przejąć na swoje barki. A odkąd rozpędziła się wyścigowa karuzela, dawka obciążeń zwielokrotniła się. Na weekendowy odpoczynek nie ma szans, bo przecież w soboty i niedziele pracy jest najwięcej. Czasu na sen też pozostało mniej bo, od kiedy zrobiło się ciepło stajnia zaczyna tętnić życiem już przed piątą rano (i tak pozostanie, aż do jesieni). Zmęczenie zaczyna dawać znać o sobie coraz bardziej zwłaszcza, że dodatkowo całe pokłady energii wysysa z nas koszmarny, ciężki do zniesienia mix angielsko-tropikalnej pogody. To nie jedyne powody internetowej absencji. Kompletnie rozstroił i dobił nas bardzo nieprzyjemny incydent, na terenie biura PKWK, z udziałem w roli głównej z „pierwszą damą” sekretariatu prezesa. Ciężko jest powstrzymać emocje i wyciszyć skołatane nerwy po zderzeniu z urzędniczym chamstwem (do tematu powrócimy w jednej z kolejnych notatek). Kiedy więc późnym wieczorem przychodzi chwila wytchnienia, komputer idzie przecz, bo jakże trudno oprzeć się wygodnemu fotelowi, lampce aromatycznego Shiraz-Cabernet i ulubionej dobranocce dla dorosłych „Szkłu Kontaktowemu”, przy którym można się znakomicie rozluźnić, zrelaksować i … uśmiechnąć.
Niewątpliwie wraz z powrotem pięknej słonecznej pogody, powrócą też energia i zapał, jednak póki co, nadeszła najwyższa pora, aby zmierzyć się z klawiaturą...

                                                     Bars - St.Nova (foto.Ł.Kozłów)

Do nadrobienia mamy dwa zaległe wyścigowe weekend’y i trzeci całkiem gorący, który zakończył się zaledwie kilka godzin temu.
Ten najwcześniejszy (12,13 lipca) stał pod znakiem trzecich i czwartych miejsc, gdzie chwile rozczarowania przeplatały się na przemian z momentami entuzjazmu.
Ze sporym rozgoryczeniem przełknęliśmy czwartą lokatę Barsa (St.Nova) w gonitwie płotowej (liczyliśmy na lepszy wynik). Bardzo zaskoczyła nas nadpobudliwość naszego podopiecznego, który na co dzień jest potęgą spokoju. Negatywne emocje i stres wzięły górę zarówno w przypadku ogiera jak i dosiadającego go jeźdźca. Obopólna szarpanina przed startem zakończyła się ranami w pysku, a później, w dystansie, brakiem kontroli nad koniem.
Bars powoli dochodzi do równowagi, ale nie wiadomo, czy po tych przykrych doświadczeniach nie pozostanie rysa w jego psychice.

Miłą niespodziankę swoją waleczną postawą zafundowała nam Księżna Vegas (St.Diament) (trzecia lokata). Po ubiegłorocznym nieudanym debiucie, gdzie mocno porozbijała się w maszynie, ruszyła ze sporym opóźnieniem i galopowała za stawką ścigając się sama ze sobą. Tegoroczny występ był tak naprawdę jej pierwszym solidnym życiowym sprawdzianem, z którego możemy być zadowoleni. Klacz bardzo ładnie spisuje się podczas treningów, więc mamy nadzieję, że z każdym startem będzie się rozwijać.

                                                 Zachary - St.Diament (foto.Nova)

Czwarte miejsce Zacharego (St.Diament) traktujemy jako „wykonanie normy”. Nie obiecywaliśmy sobie zbyt wiele po jego występie nie tylko ze względu na solidnych rywali, ale przede wszystkim z powodu upałów, które bardzo źle znosi, „wylewając” przez skórę całe wiadra potu i z powodu ciut przykrótkiego dystansu. Zachary zapisany został do gonitwy na dystansie 1800 metrów, ale z powodu zbyt małej liczby zgłoszonych koni, skrócono dystans do 1600m, aby zachęcić trenerów do dopisania kolejnych uczestników (w przeciwnym razie gonitwa spadłaby z programu).

Zasmuciła nas swoją postawą Asturia (St.Golejewko III), która nie zaistniała w gonitwie, plasując się gdzieś z tyłu stawki. Klaczka niewiele rozwinęła się przez zimę, jest drobna i bardzo delikatna, zaobserwować u niej można częste wahania formy i witalności. Aby pomóc utrzymać jej dobry apetyt, każdego dnia po treningu, kilka chwil spędza na powietrzu, aby poskubać soczystej trawy.
Następnym razem Asturia pobiegnie na krótszym dystansie, który być może będzie dla niej bardziej sprzyjającym.

                                             Negress - St.Golejewko III (foto.Nova)

Dobre wrażenie zrobiła Negress (St.Golejewko III). Klacz spotkała się z wymagającymi rywalami, ale nie zniechęciła się na prostej i dzielnie wywalczyła czwartą lokatę. Można pochwalić ją za ładny ciągły finisz na prostej. Negress też zalicza się do grupy delikatnych i „lekkich”, więc również i ona jast „rozpieszczana jest kulinarnie”.

Ładnie zaprezentowała się w swym pierwszym tegorocznym pojedynku Enola (St.Hawena-Arabians) zajmując po mocno przeprowadzonym w dystansie wyścigu, trzecie miejsce. Zadowolony z klaczy był dosiadający jej dżokej V.Popov, który jedynie miał zastrzeżenie do tego, że po dwóch mocnych ćwiartkach (34,3 – 34,6) jakby zabrakło trochę Enoli ambicji i wiary w siebie do walki na prostej finiszowej.

                                            Enola - St.Hawena-Arabians (foto.Nova)

Na pochwałę zasługuje Valonia (St.Delta), która po sporych problemach zdrowotnych w wieku dwuletnim nie uprzedziła się do ścigania i podczas swego życiowego debiutu zaprezentowała rzetelną postawę, zajmując trzecie miejsce w siedmiokonnej stawce. Po klaczy nie widać żadnych oznak zmęczenia, czy też zniechęcenia, związanych z pierwszym życiowym przetarciem na wyścigowej bieżni - niezmiennie dopisuje jej dobry apetyt i dobre samopoczucie.

Kolejny weekend (19,20 lipca) należał do niedużego (ale wielkiego sercem) Malahara (St.Nova), który zanotował na swym koncie drugie w tym sezonie zwycięstwo. Stajenny „gwiazdor” wygrywając dwukrotnie Hcp. II gr. zawędrował poza nie, aż do kat.B, gdzie jak wiadomo ściga się ścisła czołówka. Chojnie został też obdarowany dodatkowymi kilogramami plasując się na piątym miejscu w handicapie, co praktycznie wyklucza go z udziału w tego rodzaju gonitwach. Wszystko więc wskazuje na to, że na kolejne chwile euforii związane z błyskotliwymi występami naszego podopiecznego, będziemy musieli nieco poczekać.

                                                  Valonia - St.Delta (foto.Nova)

Polimexa (St.Diament) wypadła poniżej naszych oczekiwań (przedostatnie miejsce) i chyba raczej pierwszych punktowanych lokat oczekiwać od niej możemy dopiero po przegrupowaniu.
Smeru (St.Błażej) natomiast kompletnie nie złożył się wyścig. Klacz przygalopowała do celownika ostatnia w ręku, będąc zamkniętą za ścianą koni. 
 
Refleksjami dotyczącymi bieżącego weekendu podzielimy się w następnym wpisie, żeby nie rozwijać do monstrualnych rozmiarów i tak już mocno rozbudowanej notatki.
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

 

Losowe zdjęcie

Liczba gości:
DzisiajDzisiaj50
W tym tygodniuW tym tygodniu881
W tym miesiącuW tym miesiącu2608
WszyscyWszyscy83389
US
US