Wyścigowy sezon 2008 już za nami, ale jego echa z pewnością będą jeszcze długo rozbrzmiewać gorącymi dyskusjami wśród środowiska, graczy i zwykłych fanów tego pięknego sportu. I choć niekończące się spory na temat, kto od kogo był lepszy, kto powinien zostać wyróżniony, który z koni zasłużył na miano czempiona, a który tylko na „etykietę farciarza”, budzą w rozmówcach wiele pikantnych emocji, to niezaprzeczalnie wnoszą sporo nieopisanego kolorytu i uroku.
Zanim przystąpimy do podsumowań, zestawień i statystyk, jeszcze przez jakiś czas powracać będziemy do wydarzeń wyścigowych (związanych głównie z naszymi podopiecznymi oczywiście), bo w tym temacie narobiło się sporo zaległości.
Wolne od mityngów weekendy pozwolą złapać nieco oddechu, trochę ochłonąć oraz nabrać dystansu do wydarzeń i to zarówno tych na zielonej bieżni, jak i tych na torze roboczym.

Tr.J.Kozłowski i V.popov na padoku (foto.Nova)
W końcówce sezonu nie udało się zapunktować w postaci wgranej, choć było kilka szans.
Nie możemy jednak narzekać, bo nasi podopieczni biegali równo i rzetelnie, każdy na miarę swych możliwości. Jednym zabrakło po prostu szczęścia, a innym niestety klasy. W tym sporcie cudów nie ma i choćby nie wiadomo jak bardzo się starać, prężyć, czy napinać, to zawsze przeciętny „towar” = przeciętne wyniki. Mimo to, cieszy nas bardzo fakt, że udało się utrzymać konie w równej, niezłej formie przez cały długi sezon, aż do końca listopada (nie było ani drastycznych spadków, ani niespodziewanych zawirowań).
Podczas ostatniej dwudniówki najbliżej zwycięstwa był Zachary(St.Diament), który po zaciętej walce uległ swemu rywalowi tylko o pół długości. Podobny scenariusz miał miejsce tydzień wcześniej - czyli Zachary, szczyt formy, przeogromne nadzieje na wygraną i… również przegrana o pół długości.
Tego samego dnia świetnie z perspektywy całego sezonu spisała się Chief’s Line (St.Diament). W krnąbrnej i nieskorej do współpracy klaczy nastąpił przełom. Chief’s Line po raz pierwszy szczerze i z wielkim zapałem galopowała do celownika (zameldowała się hmmm… druga). Zarówno w przypadku jej jak i Zacharego odnieść można było wrażenie, że gdyby prosta finiszowa była ciut dłuższa, to ich wygrane by się uprzedmiotowiły jak „czas dokonany” w gramatyce. Niestety waleczność i ambicje klaczy okupione zostały paskudną kontuzją wyrokującą koniec sportowej kariery (olbrzymi odprysk kości w stawie nadgarstkowym).
Ładny występ zaliczyła Bella Terra (St.Bella Terra) zajmując w pożegnalnym stracie trzecią lokatę. Z resztą cały tegoroczny sezon należy zaliczyć Belli na wielki plus, bo w trakcie wszystkich startów na zielonej bieżni nie plasowała się dalej jak na trzecim miejscu (jedno zwycięstwo, 3x drugie i 3x trzecie m.).

V.Popov po występie na Gamessie (foto.Nova)
Czwarta lokata
Gamessy (St.Hawena Arabians) w Nagr. Savannah bardzo nas satysfakcjonuje, choć nie ukrywamy, że apetyty były odrobinkę większe. W przypadku tej arabskiej klaczki późna jesień odcisnęła swoje piętno – Gamessa na padoku prezentowała się bardzo puchata”, była lekko zdenerwowana i wyraźnie podpocona.
Spore apetyty mieliśmy też odnośnie startu dwuletniego
Jaleesa (St.RC Consulting), który wcześniej dwukrotnie plasował się na drugim miejscu, przegrywając bardzo króciutko do swych rywali (podobnie jak Zachary z powodu „syndromu spóźnionego finiszu”). Cóż „młodemu” najwyraźniej nie pasował ciężki, grząski tor, więc zadowolić musieliśmy się tylko piątą lokatą.
Dla dzielnych
Malahara i
Despinado (ze St.Nova), które zdecydowanie zaliczyć należy do „wiosennych” niż „jesiennych”, również mocno elastyczny tor był wielką barierą uniemożliwiającą rozwinięcie skrzydeł.
Wzorowo i bardzo dojrzale zaprezentowała się
Nugella (St.Lipowiec) tocząc zaciekły pojedynek o zwycięstwo w Ngr.Upsali. Do wygranej zabrakło odrobiny szczęścia, ale przegrać tylko o "łeb" do rekordzistki toru, to z pewnością nie wstyd.
Nagr.Upsali (film ze str. vioda-racing.pl)
http://video.interia.pl/obejrzyj,film,103167,sortuj,sm,st,103154,pozycja,195,gon.VII_%28N._Upsali%29_-_23.11_-_Jagabella