Napisz do nas!




Zamknięcie sezonu płotowego Facebook
niedziela, 14 grudnia 2008 22:22


Odejście z toru najlepszej pary skoczków Barsa i Jam Belli (zostały sprzedane), które to dyktowały warunki na wewnętrznej bieżni, dzieląc między siebie trofea płotowe w sezonie 2008, zachęciło „nowicjuszy” do „próby sił” w tej kategorii, co z kolei zaowocowało dość liczną obsadą w ostatniej z gonitw skakanych – Nagrodzie Zamknięcia Sezonu Płotowego.
W zapisie oprócz kilku debiutantów pojawiły się też dwa konie trenerów z Czech, co uznać należy za bardzo pozytywny impuls, dla rozwoju tej niezwykle trudnej i jednocześnie fascynującej dyscypliny w Polsce. Kto wie, może za jakiś czas doczekamy się na Służewcu gonitw na miarę włoskiego Grand Premio Merano, albo Wielkiej Pardubickiej ściągającej tłumy kibiców z Europy… póki co, pozostaje to jedynie w sferze marzeń. Priorytetem na dzień dzisiejszy jest stworzenie odpowiedniego zaplecza treningowego dla koni skaczących, z przeszkodami o różnej trudności, zarówno dla starych wyjadaczy, jak i dla żółtodziobów stawiających pierwsze kroki. Do tego idealnie nadaje się środek toru treningowego gdzie jest mnóstwo miejsca na zbudowanie różnego rodzaju przeszkód, płotów i stipli, oraz „korytarzy” do skakania nie kolidujących z torami treningowymi dla koni „płaskich”. W obecnej chwili trening płotowy jest sporym wyzwaniem dla trenerów, bo (smutno to pisać) warunki do pracy ze skoczkami są fatalne.

                                              Bars - w siodle Pavel Peprna (foto.Nova)

Ale wróćmy do meritum, czyli do Nagrody Zamknięcia Sezonu Płotowego, która gromadząc na starcie ciekawą obsadę, była zapowiedzią pasjonującej rywalizacji. Niestety z powodu opadów śniegu, a co za tym idzie bardzo niebezpiecznych dla skoczków warunków na bieżni, wyścig został odwołany. O tyle o ile gonitwy płaskie po śniegu można jeszcze „przełknąć” (choć tego samego dnia w Niemczech na torze w Dortmundzie, właśnie z powodu opadów śniegu wyścigi na trawie zostały odwołane, a rozegrano tylko te rozpisane po piachu), to wyścig płotowy byłby prawdziwą walką o dobrnięcie do celownika bez upadku, cało i zdrowo.
Tego niedzielnego śnieżnego poranka wielokrotnie sprawdzano stan „wewnętrznego” toru, ale zdania były bardzo podzielone, również na dżokejce trwały nieustannie gorące dyskusje na temat, czy gonitwa powinna się odbyć, czy też nie.
Pozornie panował spokój. Jeźdźcy cierpliwie czekali w skupieniu i pełnej gotowości, konie spokojnie spacerowały po padoku, lekko podekscytowani właściciele wymieniali ostatnie spostrzeżenia i uwagi z trenerami, a spragnieni wrażeń bywalcy tłumnie oblegali okienka kas. Czyli przysłowiowy standard. Ale jednak gdzieś w powietrzu, nieustannie i uporczywie czuć było niepokój, który z minuty na minutę stawał coraz bardziej przytłaczający.
Ciężko jest opisać słowami jak bardzo byliśmy niespokojni o trójkę naszych podopiecznych wystawionych do tej gonitwy Estancię (St.Hetmańska), Księżnę Vegas i Perecioso (reprezentujące St.Diament).
Nie mniej martwiliśmy się też o jeźdźców, zwłaszcza, że sami dawniej rywalizując na zielonej bieżni, mimowolnie uczestniczyliśmy w sytuacjach ekstremalnie niebezpiecznych, a przecież gonitwy z przeszkodami, to ryzyko wielokrotnie większe. Przedsmak tego, co może się wydarzyć dała nasza Estancia, która na padoku wesoło i niewinnie podskakując poślizgnęła się zaliczając na szczęście niegroźny upadek (a dodamy, że podkowy wszystkich naszych koni biegających podczas tej dwudniówki, zostały dodatkowo „wyposażone” w duże podkowiaki mające niwelować poślizgi, oraz w specjalistyczne gumowe podkładki zapobiegające przylepianiu się śniegu pod kopytami).

                         Przed gonitwą - na pierwszym planie Księżna Vegas (foto.M.Rosińska)

Wszystkie te okoliczności razem, jak również fakt, że jeden z debiutantów, zupełnie nie był przygotowany skokowo do udziału w gonitwie (o czym mogliśmy się przekonać na własne oczy podczas ostatniego „szlifu” na zielonym, kiedy to ów delikwent swe „ekwilibrystyczne sztuczki” zakończył niebezpiecznym upadkiem) spowodowały, że wyobraźnia wywołała w naszych głowach lawinę czarnych scenariuszy.
Czekaliśmy cierpliwie na decyzję członków komisji technicznej i przedstawicieli organizatora, którzy po długich naradach wciąż nie mogąc dojść do konsensusu postanowili, że problem arbitrażowo rozstrzygną sami jeźdźcy, po odbyciu próbnego skoku.
Do skoku jednak nie doszło, bo po wejściu na zmrożony i oprószony białym puchem tor płotowy, konie wyraźnie sygnalizowały brak odpowiedniej „przyczepności”. Przeciwko rozgrywania gonitwy w tak niebezpiecznych warunkach pierwszy zaprotestował dżokej M.Stromsky, którego Kalmar podczas próby zagalopowania, niebezpiecznie rozjechał się na wszystkie cztery nogi, ledwo utrzymując równowagę.
Po chwili gorącej wymiany uwag wszyscy jeźdźcy zjechali do „bazy”.
Takie rozstrzygnięcie wzbudziło wśród niektórych sporo kontrowersji, rodząc jednocześnie wiele pozbawionych smaku i zdrowego rozsądku wypowiedzi.

                                                 Estancia i Księżna Vegas (foto.Nova)

My osobiście nie mamy najmniejszych wątpliwości, co do słuszności tej decyzji. Wyścigi przeszkodowe, to nie widowisko „a la” rzymskie igrzyska, lecz ciężki kawałek chleba. Niebezpieczny, kontuzjogenny i wymagający sporo odwagi sport, w którym tak jak w każdej innej dyscyplinie najważniejsze jest bezpieczeństwo sportowców (w tym przypadku zarówno jeźdźców jak i koni). I będziemy to powtarzać aż do znudzenia, choć poniekąd taka decyzja uczyniła nas chyba „największymi przegranymi” tej nierozegranej gonitwy.
Nie mieliśmy nic do stracenia, za to wiele do zyskania. Może zabrzmi to nieskromnie, ale zakładaliśmy, że po raz kolejny, to właśnie nasi podopieczni będą dyktować warunki i rozgrywać wyścig.  

Przed Nagr. Zamknięcia Sezonu Płotowego w stajni zapanowała pełna mobilizacja.
Cały harmonogram treningów został podporządkowany płotowcom. Założyliśmy, że wszystkie szlify skakane (zarówno te mocniejsze jak i te delikatne) odbywać się będą wyłącznie na „zielonym”, co w konfrontacji z treningiem „płaskim” i skromną obsadą pracowniczą wymagało iście logistycznego planowania. W tym miejscu chcemy skierować ogromne podziękowania w stronę organizatora, bo dzięki jego przychylności i otwartości wszystkie „skakane założenia” mogliśmy planować i realizować bez najmniejszych problemów. Z resztą chcemy podkreślić, że przez cały okrągły sezon (jak nigdy wcześniej) tor płotowy był do dyspozycji praktycznie zawsze i dla wszystkich.
Każdy z trojga naszych podopiecznych Estancia, Księżna Vegas i Perecioso był perfekcyjnie przygotowany do ostatniego płotowego pojedynku i zakładamy, że każdy z nich mógł wygrać.
Wiemy, że nie ma co dywagować na temat „co by było, gdyby…”, ale przecież marzyć nikt nam nie zabroni…
Szkoda, że przepisy uniemożliwiły rozegranie tej gonitwy tydzień później.


Przed gonitwą (film ze str. vioda-racing.pl)
http://video.interia.pl/obejrzyj,film,103154,sortuj,u,st,36878,pozycja,29,gon.I_%28N._Zamknięcia_Sezonu_Płotowego%29_-_23.11_-_odwołana

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

 

Losowe zdjęcie

Liczba gości:
DzisiajDzisiaj50
W tym tygodniuW tym tygodniu881
W tym miesiącuW tym miesiącu2608
WszyscyWszyscy83389
US
US