Wczoraj (w sobotę 7 lutego) całe środowisko wyścigowe oraz wielu kibiców towarzyszyło w "ostatniej drodze" Panu Bogdanowi Ziemiańskiemu, oddając w ten sposób szacunek i składając hołd zasłużonemu Trenerowi. Pożegnaliśmy wspaniałego, prawego człowieka o wielkim sercu i charyzmie.
Wzór uczciwości i zaangażowania w pracę.
Trener Bogdan Ziemiański (foto.Nova)
Trener Bogdan Ziemiański był naszym sąsiadem. Widywaliśmy się każdego dnia, korzystaliśmy ze wspólnego kółka do rozgrzewki koni, często mieliśmy więc też okazję na wspólne pogaduszki.
Pan Bogdan miał przeogromne poczucie humoru, potrafił zabawnymi anegdotkami sypać z rękawa.
Był bardzo otwarty i szczery, czasem wręcz onieśmielał nas swoją skromnością. W swej pracy, kiedy wymagała tego sytuacja potrafił być nieugięty i bezkompromisowy, ale dzięki temu szybko i łatwo rozprawiał się z problemami. Posiadał niewyczerpalne pokłady energii i zapału, którymi pozytywnie zarażał. Stajnia i konie były całym jego życiem, przysłowiowym „tlenem”, więc w codzienną pracę z wierzchowcami angażował się bez reszty. Kochał wyścigi i pracę z końmi, i czynił wszystko w swym pracowitym życiu, by tę miłość w pełni i konsekwentnie realizować.
Z pewnością jeszcze bardzo długo będziemy tęsknić za barwną postacią popularnego „Bodzia”, ale bądźmy optymistyczni, bo... prawdopodobnie już teraz, „tam” na „radosnych łąkach raju” kompletuje swoją nową wyścigową stajnię…
Składamy szczere wyrazy współczucia rodzinie i wszystkim bliskim.
Katarzyna i Janusz Kozłowscy, oraz cała załoga Stajni Nova.
„W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem.
Na ostatek odłożono na mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w danym dniu odda Pan,
Sprawiedliwy Sędzia”. (Św.Paweł).