Napisz do nas!




Wygrywamy z zimą Facebook
poniedziałek, 23 lutego 2009 00:28


Na przestrzeni krótkiego okresu czasowego zima pokazała nam wiele swych zaskakujących wcieleń. Mieliśmy, więc okazję przerobić „przystanek Alaska” z siarczystymi mrozami, następnie „wiosenne pomruki”, a ostatnio bezlitosną „królową śniegu”. Z całym swym dostojeństwem, tajemniczością i zmiennością nastrojów, tegoroczną zimę porównać można do rozkapryszonej diwy.
O ile jednak pogoda za oknem potrafi być paskudna i dokuczliwa, o tyle warunki treningowe są całkiem znośne jak na tę porę roku.

                                               Tor roboczy - 7.01.2009 (foto.Nova)

Cały grudzień, styczeń i luty mogliśmy regularnie pojawiać się na torze treningowym.  Wbrew pozorom wcale nie były to wizyty, żeby „odklepać” koło kłusika i wrócić do stajni (choć rzeczywiście było kilka takich dni, że byliśmy skazani wyłącznie na kłus), ale konie miały możliwość sumiennie pracować w galopie. Czasem to „sumiennie” całkiem niezależnie od nas zamieniało się tylko w wolniutkie „tuptanie”, bo pamiętać należy, że warunki pracy zimą dyktują nie trenerzy, a tak zwane „stany”. Czyli stany słupka rtęci, stany opadów śniegu, deszczu i wreszcie najważniejszy – stan nawierzchni.
Pomimo pogodowego kogla-mogla, okazji do kentrowania podczas tegorocznej zimy jest naprawdę dużo. Ba …zaryzykujemy stwierdzenie, że tak dobrych warunków treningowych nie było już od kilku lat!
Jednak przeglądając internet i prasę, wpadamy w stan lekkiej konsternacji, bo dowiadujemy się, że właśnie „te warunki” podobno są katastrofalne i nie ma mowy o pracy na torze. No cóż lektura zazwyczaj bywa pouczająca - choć nie koniecznie, jeśli dominują w niej argumenty „z powietrza”…
Inna sprawa, że chętnych do odwiedzin roboczego jest niewielu i pracuje na nim dosłownie kilka stajni (cztery, może pięć). Wcale jednak z tego powodu nie rozpaczamy, bo jeśli dodamy, że są to małe stajnie, to rysuje się obraz nie katastrofalnych, ale iście bajecznie komfortowych warunków.

                                                Tor roboczy - 8.02.2009 (foto.Nova)

Zdecydowanie najtrudniej pracowało się w styczniu. Siarczyste mrozy dały nam nieźle w kość, a przejażdżki na torze były bardzo przykrym doświadczeniem.
Nie, nie – nie zaliczamy się do aż takich desperatów, żeby przy piętnastostopniowym mrozie wybierać pracę na „wygwizdowie” zamiast na „cieplutkim”, cichym i bezwietrznym kółku przy stajni. Zostaliśmy po prostu „skazani” na tor treningowy przez naszych nowych sąsiadów, którzy zapomnieli zagrabić swą część kółka, a że nocą zamarzło wszystko na amen, o pracy na nim mogliśmy na długo zapomnieć.
Właściwie to nie mamy do nikogo żalu, bo po kilku dniach tych „polarnych zmagań” na roboczym, odkryliśmy, że można wolniutko kentrować. Nie byłoby to oczywiście możliwe bez śniegowej pierzynki. Cieniutkiej, bo cieniutkiej – ale jednak.
Po mrozach jak to zazwyczaj ma miejsce, nastąpiła odwilż, ale wielkie rozmrażanie przebiegało bardzo łagodnie, a tor odpuszczał stopniowo i praktycznie na całej długości równomiernie. Było co prawda kilka miejsc gdzie się lekko przerywało, ale to dosłownie tylko przez dwa, trzy dni. Ponieważ tor nadal świecił pustkami pracę można było tak zorganizować, że dało się bez problemu „omijać” newralgiczne punkty. I tu musimy się przyznać, choć czynimy to z wielkim wstydem, że zdarzało nam się wtedy łamać nieco zasady nakazujące poruszanie się zgodnie „z kierunkiem strzałki” – no, ale oczywiście po uprzednim upewnieniu się, że na pewno jesteśmy sami.
W miarę ocieplania, z dnia na dzień tor zapełniał się końmi, aż zrobiło się naprawdę ciasno.
I tak było przez całe dwa tygodnie.

                                                Tor roboczy - 20.02.2009 (foto.Nova)

Ostatni tydzień to prawdziwe białe szaleństwo, ale piekielnie dokuczliwe i męczące, bo o ile galopowanie po śniegu jest prawdziwą frajdą, to już galopowanie w trakcie opadów śniegu nie koniecznie.
Mieliśmy spore wątpliwości, czy w ogóle będzie można kontynuować treningi, bo zarówno „piach”, jak i „środkowy” (hmmm... użyjmy dyplomatycznego określenia) wyczerpały swe możliwości eksploatacyjne.
Na szczęście w odwecie przyszedł „duży”, nieskazitelnie równy, puszysty i dziewiczy.
Warunki treningowe? Biorąc po uwagę białą, pulchniutką nawierzchnię i fakt, że znowu mocno opustoszało, można powiedzieć (z ręką na sercu), że świetne.
Jak długo będziemy się cieszyć takim stanem, trudno przewidzieć. Jedno jest pewne - warto korzystać z tych dobrodziejstw, bo wraz z nadejściem odwilży tor zamieni się w lodowisko, a wtedy o galopowaniu "po roboczym" na jakiś czas można będzie zapomnieć.

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

 

Losowe zdjęcie

Liczba gości:
DzisiajDzisiaj50
W tym tygodniuW tym tygodniu881
W tym miesiącuW tym miesiącu2608
WszyscyWszyscy83389
US
US