Mający trwać dwa tygodnie remont toru roboczego, przedłużył się już do dwóch miesięcy. W ostatnich kilknastu poświątecznych dniach wykonawca jednak znacznie podkręcił tempo robót, więc mamy nadzieję, że „lada chwila” wszyscy będziemy mogli oficjalnie przetestować nową piaskową nawierzchnię.
Termin renowacji wypadł trochę niefortunnie, ponieważ zbiegł się z intensywnymi przygotowaniami koni do sezonu wyścigowego. Dodatkowo wiosenny pogodowy kogel-mogel dolał goryczy do i tak już przepełnionego kielicha utrudnień, przeszkód i ograniczeń związanych z treningiem (niestety doszło do kilku poważnych kontuzji w tym z tego co słyszeliśmy z relacji lek wet. również do złamań).
Tuż po rozpoczęciu prac, obfite opady deszczu całkowicie wykluczyły „durzy” z użytkowania, a tor środkowy (z natury głęboki) zamienił się w grząskie bagno. Nie było, więc absolutnie mowy o jakiejkolwiek szybszej jeździe, a zwłaszcza zaplanowanych na ten okres mocniejszych kentrach i półmachach poprzedzających galopy szybkościowe.
Choć od trzech tygodni warunki treningowe są zadowalające, to jednak niestety powstałych wcześniej zaległości nie da się nadrobić w kilka dni, bo praca z końmi, to przecież nie praca na akord w fabryce produkcyjnej… Cały proces przygotowawczy do sezonu to bardzo złożony cykl, podczas którego trzeba być jednocześnie i konsekwentnym, i bardzo ostrożnym, żeby mówiąc w slangu wyścigowym „nie przyciąć konia” zanim jeszcze wyjdzie do startu.
Tak więc pierwszy zapis koni w sezonie 2009 wypadł skromnie, niektóre z gonitw trzeba było „dopinać na siłę”, a jedna z nich nie doszła do skutku wcale - N.Skowronka dla koni arabskich.

Perecioso z Księżną Vegas (foto."Mania")
W stajni od kilku tygodni trwa pełna mobilizacja przedsezonowa. W codziennym menu koni intensywnie pracujących pojawiły się dodatkowe odżywki wspomagające, witaminowe i elektrolity. Część kadry przechodzi z paszy „clasic” na wysoko energetyczną. Solidne doczyszczanie wierzchowców po zimie (pomaganie w pozbyciu się zimowej sierści), równanie wyrośniętych grzyw i ogonów, jak również „przeglądy stomatologiczne”, to o tej porze roku standardowe zabiegi pielęgnacyjne przeprowadzane w naszej stajni. Od końca marca wszystkie „grubasy” i konie „nie biegane” pracują na torze również w niedziele…
Starannie do sezonu przygotowywali się też nasi jeźdźcy. Poza programowymi porannymi zajęciami z końmi Victor i Grzegorz każdego dnia wieczorem znajdują siłę i czas na dynamiczny jogging, natomiast Pavel zdążył zaliczyć już kilkanaście udanych startów w gonitwach przeszkodowych we Włoszech.
Tak więc jednym słowem ruszył mały wyścigowy kołowrotek, który wraz z dniem inauguracyjnym sezon 2009, zamieniać się będzie w prawdziwy (kilkumiesięczny) młyn.
Bellator (foto.Nova)
Od poprzedniej notatki obrazującej stan wiosennych przygotowań, przegląd formy i kondycji naszych podopiecznych, zaszło kilka zmian. Z mocno naenergetyzowanego Zacharego (St.Diament), który był przygotowywany do startów już w pierwszych dniach sezonu „zeszło powietrze” jak z przebitego balonika. Podczas jednego z galopów ogier niefortunnie natrafił na zardzewiały gwóźdź ukryty pod warstwą piachu. Paskudne żelastwo utkwiło mu w puszce kopytowej, ale na szczęście uraz nie był aż tak groźny na jaki wyglądał, mimo to spowodował dwutygodniową absencję treningową.
Małe opóźnienie w pracy zanotował też Despinado (St.Nova), który we wcześniejszych planach startowych również miał zarezerwowany jeden z pierwszych zapisów. Zaraz po rozpoczęciu prac remontowych na torze roboczym, „zaprawa” ogiera musiał zostać przeniesiona na przystajenne kółko. Despinado panicznie bał się wielkich czarnych hałd piachu usypanych wzdłuż bieżni, na której odbywał się trening. Próbował stopować i wyłamywać, więc aby oszczędzić mu stresu i przede wszystkim uniknąć niepotrzebnej kontuzji, jego „rozruch” do momentu wywozu usypisk odbywał się jedynie na kółku.
Na dzień dzisiejszy, z grupy koni „starych” najlepiej pod względem kondycyjnym i wizualnym wypada Perecioso (St.Diament). Nie ma na nim już śladu zimowej sierści, jest gładki, lśniący i pełen energii. Perecioso dużo pracuje na środku szlifując formę przed mającą się odbyć 9 maja gonitwą płotową (w niedzielę zaliczył „przetkanie” na zielonej bieżni). W treningach skokowych towarzyszy mu niezmiennie Księżna Vegas (St.Diament), jednak jej ogólny profil przygotowań różni się nieco od profilu Perecioso, ponieważ klacz w przeciwieństwie do ogiera nie zaliczy przetarcia w gonitwie płaskiej. Księżna ma sporą awersję do maszyny startowej. W ubiegłym roku dwukrotnie przewróciła się w tart-boksie dotkliwie się przy tym raniąc, dlatego w bieżącym sezonie startować będzie wyłącznie w gonitwach skakanych (być może również poza granicami kraju).

Night Chief (foto.Nova)
Night Chief (St.Diament) i
Bellator (St.Zagościniec) robią postępy, choć jak na razie czasy ich galopów „nie powalają na kolana”. Jednak nic na siłę - obydwa mają na koncie po kilka nieprzyjemnych kontuzji, więc same muszą „dać sygnał”, kiedy będą gotowe na podkręcenie tempa. Treningi obydwu koni zostały wzbogacone o elementy skokowe, co bardzo pomogło wzmocnić ich słabo rozwinięte mięśnie zadu.
Znacznie szybciej od wyżej wymienionych ogierów „dochodzi” zwinny i dynamiczny
Lindy’s Corner (St.Strzegom). Ogier już niebawem pojawi się w zapisie. Zupełnie inny w typie
Neolit (St.Strzegom) (masywny, ciężki) będzie potrzebował jeszcze trochę czasu na uzyskanie zadowalającej formy. Przypomnijmy, że w zeszłym roku Neolit doznał złamania kości kopytowej, więc jest prowadzony bardzo ostrożnie – podczas treningów dosiada go wyłącznie trener.
Princeton (St.Patagonica) (również po urazie złamania) po wstępnej zaprawie, która miała miejsce na kółku przy stajni, od dwóch tygodni dzielnie radzi sobie na torze. Powoli do pierwszych startów przygotowują się
Darla i
Malivia (obie ze St.Delta). Wypadają mniej więcej równo, choć wydaje się, że pierwsza z nich będzie gotowa do pierwszego startu znacznie szybciej. Z grupy koni „nie bieganych” największe postępy zrobiła
Diprocenta (St.Hetmańska).
Choć trafiła do stajni „całkiem surowa” i dopiero w połowie ubiegłego roku, kiedy większość jej rówieśników była mocno wciągnięta w trening, to na dzień dzisiejszy wyraźnie zostawia ich w tyle. Klacz jest już gotowa do debiutu, jej start planowany jest za dwa tygodnie.
Spore postępy zanotowały
Davero (St.Damis) i
Just Be (St.Diament), niestety zarówno ogier jak i klaczka „padły ofiarami” zaniedbań ekipy remontowej, która zdewastowała ciężkim sprzętem fragmenty bieżni (przejazdy). Podczas jednego z treningów obydwa konie (tego samego dnia) doznały urazu skręcenia kończyn w stawach pęcinowych. W takich chwilach serce przepełnienia jednocześnie złość i żal, bo cała ciężka praca, plany startowe i nadzieje z nimi wiązane legły w gruzach. Wszystko trzeba będzie zaczynać od nowa…
Pierwsza tegoroczna wizyta na "zielonym" - Jalees, Malivia i Darla (foto.Nova)
Dwa biegane trzylatki
Jalees (St.RC Consulting) i
Nugella (St.Lipowiec) pracują swoimi rytmami. Ogier jest gotowy do pierwszego startu i już dziś (wtorek) pojawi się w zapisie. Jest bardzo energiczny, dobrze wygląda. Nugella jest po dwóch galopach, jednak z ostatniego (zaplanowanego w minioną sobotę) trener postanowił zrezygnować, ponieważ klacz lekko „zaczęła się smarkać” i dodatkowo przechodzi silną ruję, w związku z czym jest rozkojarzona i ciut osłabiona. Z występami Nugelli stajnia wiąże spore nadzieje, więc w trosce o jej zdrowie i dobre samopoczucie zapadły decyzje o chwilowym spowolnieniu w pracy.
Treningi na torze roboczym wznowił
Malahar (St.Nova), ale zanim „zrobi” pierwszy galop minie jeszcze trochę czasu. Arab podczas rekonwalescencji mocno się zaokrąglił, więc najpierw musi popracować nad zgubieniem brzuszka.
Gamessa (St.Hawena Arabians) od czasu powrotu z „ferii”, które spędziła w ośrodku swej właścicielki systematycznie trenuje. Ona również przez zimę nabrała trochę ciała, więc podobnie jak Malahar, zanim rozpocznie szybkościową pracę „na dużym” musi pozbyć się kilu niepotrzebnych kilogramów.