Napisz do nas!




Enter Facebook
sobota, 29 sierpnia 2009 00:12


Powtarzające się problemy techniczne serwera (niezależne od nas) dość skutecznie uniemożliwiły nam w ostatnim czasie administrowanie stroną. Serwis Novej chwilami całkowicie znikał z sieci, a my jedyne, co mogliśmy zrobić, to rozkładać ręce w geście rozpaczy. Gdyby nie pomoc naszego zaprzyjaźnionego webmastera, który znalazł sposób na ratunek zawartości witryny, to (parafrazując pewnego samorządowa) niczego by nie było...
Bez zagłębiania się w szczegóły, po wielu żmudnych próbach „reanimacja” się udała i możemy wznawiać działalność - choć niestety nie wszystko działa jeszcze jak należy. Ogromne trudności sprawiało uruchomienie chętnie odwiedzanej zakładki „zestawienia”, ale po długim procesie naprawczym ku naszej uciesze i ona jest już aktywna. Bardzo przepraszamy wszystkich sympatyków naszej „stajennej kroniki” za ciszę w eterze, a zwłaszcza za brak dostępu do list startowych, które dla niektórych są cennym (jak dowiedzieliśmy się z listów) źródłem informacji.

                                                                                                            (foto.Nova)

Tak więc milcznie wcale nie oznacza, że nic się nie działo. Wręcz przeciwnie. Stajnia tętniła swoim regularnym rytmem, dookoła było bardzo pracowicie, szalenie szybko i niezwykle wyczerpująco. Okres wiosenny zaliczał się do wyjątkowo trudnych, ze względu na intensywne przygotowania do sezonu, jak również szereg czynności porządkowych wykonywanych o tej porze roku (np. wymiana starego piachu pod karuzelami). Dodatkowo częste zagraniczne wojaże naszych jeźdźców, Victora Popova, który gościnnie dosiadał koni na Węgrzech i Słowacji, oraz Pavla Peprny regularnie biorącego udział w gonitwach z przeszkodami na torach włoskich, trochę dezorganizowały nam pracę. Mimo utrudnień związanych z planowaniem treningu cieszymy się, że nasza „reprezentacja lotna” może rozwijać swoje umiejętności czerpiąc cenne doświadczenie podczas zagranicznych występów.

                                                                                                                (foto.Nova)

Pogodowe anomalia w parze z wiosennym przesileniem stanowiły paskudną mieszankę i chyba wszystkim dały nieźle w kość. Najpierw przez kilka długich tygodni dokuczał nam rosyjski wyż, za sprawą którego konie na torze pracowały w kłębach kurzu, co niestety w efekcie odbiło się negatywnie na ich zdrowiu. Stajnia zamieniła się w szpital polowy, połowa czworonożnej reprezentacji przechodziła ostre zapalenie górnych dróg oddechowych, objawiające się kaszlem, wysiękiem z nozdrzy i gorączką. W wielu przypadkach nie obyło się bez podania antybiotyków.
Później nastała prawdziwa pora monsunowa, więc kiedy słyszymy słowa deszcz, czy burza dostajemy przysłowiowej alergii. Paskudnie pracuje się, kiedy krople deszczu spływają po kasku za kołnierz, cugle ślizgają się niczym nasmarowane olejem, a stan toru przypomina konsystencję musztardy. Z powodu braku możliwości pracy szybkościowej na torze dużym, który był regularnie zalewany, udostępniano trenerom wewnętrzną bieżnię toru wyścigowego. Przenosiliśmy wtedy dosłownie cały trening na tor zielony. Galopy, czy też zwykłe kenterki na elastycznej, równiuteńkiej zielonej murawie należą do prawdziwej przyjemności i zgodnie przyznajemy, że były one wspaniałą rekompensatą i za fatalną pogodę i podłe warunki treningowe na piachu.

                                                                                                               (foto.Nova)

Przez ostatnie dwa miesiące doskwierały nam upały i niekiedy już około godziny dziewiątej powietrze zaczynało przesycać się żarem, więc pracę rozpoczynaliśmy o godzinę wcześniej niż zwykle, czyli grubo przed piątą. To była prawdziwa walka nie tylko ze zmęczeniem, ale też ze zwykłymi ludzkimi słabościami. Jeden ze współczesnych filozofów wstawanie o czwartej rano porównał do masochizmu (i przyznajemy, że jest w tym sporo prawdy), ale takie rozplanowanie zajęć pozwoliło zarówno naszym podopiecznym jak i nam samym łatwiej przebrnąć przez trudy treningu. Wolny czas, po przejażdżkach nie został zmarnowany na odsypianie, ale był przeznaczony na różnego rodzaju prace, których w stajni nigdy nie brakuje. I tu w chcemy bardzo gorąco podziękować naszej wspaniałej załodze, która pomogła nam zebrać i przetransportować sporo zapasów dobrego jakościowo siana. Praca była naprawdę bardzo ciężka i wyczerpująca, bo załadunek na przyczepy, a potem rozładunek na strychy stajenne ciężkich bali siana (w upale i duchocie) wcale do łatwych, lekkich i przyjemnych nie należy.

Koniec sierpnia przyniósł chłodne i rześkie poranki, co pozwoliło na powrót do starego harmonogramu pracy, małe zwolnienie tempa, odrobinę wytchnienia i niewielką stabilizację.
Tak więc, wracamy do tworzenia - strony oczywiście :).
Mamy nadzieję, że konsekwentnie, bo cały czas prowadzimy szaleńczy wyścig z czasem.
A właściwie nie „z”, lecz „o”.

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

 

Losowe zdjęcie

Liczba gości:
DzisiajDzisiaj50
W tym tygodniuW tym tygodniu881
W tym miesiącuW tym miesiącu2608
WszyscyWszyscy83389
US
US