Napisz do nas!




Słodkie chwile w gorzkiej otoczce Facebook
czwartek, 03 września 2009 18:12


Dzisiejsza notatka w pierwotnym założeniu miała być kontynuacją poprzedniej, choć w nieco innej konwencji i poświęcona stricte naszym podopiecznym. Jednak wydarzenia ostatniej dwudniówki wpłynęły na zmianę wcześniejszej koncepcji i postanowiliśmy dziś poświęcić kilka akapitów ostatnim sobotnio – niedzielnym występom. Nie oznacza to, że całkiem zaniechamy tematu „nadrabianie zaległości”, bo jeśli słowo się rzekło, to trzeba go honorowo dotrzymać :).

Miniony weekend możemy zaliczyć do jednych z bardziej udanych i radosnych w tym sezonie. Jednak w całym tym pięknym anturażu (zielonej murawy, walczących koni o zwycięstwo i wzniosłych chwil „zachłannie” wyczekiwanego triumfu) nie zabrakło też gorzkiej otoczki.


                     Diprocenta z dż.V.Popovem podczas zwycięskiego debiutu (foto.T.Celmer)

W sobotę w gonitwie pierwszej bardzo ładne zwycięstwo odniosła Diprocenta (St.Hetmańska) dosiadana przez dż.Emila Zaharieva. Klacz rozpoczęła swoją sportową karierę ze sporym opóźnieniem. Podczas gdy jej dwuletni rówieśnicy już intensywnie przygotowywali się do startów, ona jeszcze beztrosko hasała po padokach w stadninie. Córka dzielnej Doromiki zadebiutowała na początku maja tego roku i pokonując pewnie dziesięć rywalek pokazała, że ma spory talent do biegania. Niestety podczas treningów przygotowawczych do kolejnych startów pechowa kontuzja (nadciągnięcie mięśnia zadu) wykluczyła ją z rywalizacji na prawie trzy miesiące. Dwa występy po powrocie na zieloną bieżnię można zaliczyć raczej jako średnio udane, ale zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że klacz potrzebuje odrobinę czasu, aby wrócić do pełni formy. Sobotnie, pewne zwycięstwo było potwierdzeniem uzdolnień Diprocenty, rozbudziło nasze apetyty na dalszą część sezonu i wewnętrznie wzmocniło. Radość nie trwała jednak długo, gdyż dosłownie pół godziny po gonitwie właściciel klaczy zapakował ją do przyczepy i wywiózł ze Służewca, rzucając lakonicznie na pożegnanie, że wycofuje się z wyścigów. Znając jednak doskonale życie (a zwłaszcza służewiecki światek) zapewne już niebawem zobaczymy Diprocentę w zapisie pod nazwiskiem innego trenera.
Trzy tygodnie wcześniej w podobnych okolicznościach (kilka godzin po wygranej gonitwie), zmuszeni byliśmy rozstać się z Nugellą (St.Lipowiec). Pomimo radykalnego protestu współwłaścicieli klaczy, została ona przeprowadzona do innej stajni. Jako, że wyścigi konne noszą miano sportu dżentelmenów, przemilczymy przykre kulisy jednego i drugiego zajścia. Zamiast komentarza dodamy jedynie, że w takich momentach oprócz wielkiego żalu, smutku i rozczarowania, przychodzą też chwile głębokich refleksji i zwątpienia w sens naszej pracy…

                                        Księżna Vegas z Pavlem Peprną (foto.T.Celmer)

Wróćmy jednak do miłych akcentów ostatniej dwudniówki, bo to właśnie one stały się impulsem do napisania dzisiejszej notatki. Kolejne łzy (tym razem szczęścia) wycisnęła z nas Księżna Vegas (St.Diament), która zaliczyła kapitalny występ w Nagrodzie Chyszowa. Jej zwycięstwo sprawiło całej naszej ekipie nieopisaną, przeogromną radość. Choć klacz biega bardzo rzetelnie w każdym z wyścigów plasując się w czołówce (w żadnym ze swoich występów płotowych nie była dalej jak czwarta), to jednak wygrana pozostawała zawsze gdzieś w sferze marzeń. Oczywiście nie ma najmniejszej wątpliwości co do talentu skokowego Księżnej, jednak należy pamiętać, że w wielu przypadkach przyszło jej stawiać czoła koalicji silnych ogierów. Z pewnością jej wielkim atutem jest przyspieszenie, jakim potrafi błysnąć na ostatnich metrach nawet po morderczym biegu w dystansie, czym zwykła się „chwalić” we wszystkich swych występach. Dwa ostatnie wyścigi złożyły się dla Księżnej dość niefortunnie, miała zbyt durzą stratę do prowadzącej grupy faworyzowanych koni, a wartym podkreślenia jest fakt, że w gonitwach płotowych bardzo ważne jest wypracowanie dobrej taktycznej pozycji już przy pokonywaniu pierwszych dwóch przeszkód. Nagroda Chyszowa złożyła się dla naszej pary reprezentantów idealnie, a śmiała, ofensywna jazda k.dż.Pavla Peprny została określona przez znawców jako „taktyczna doskonałość”. Należy jednak podkreślić, że największy wkład w sukces miała sama Księżna Vegas, która tego dnia była w doskonałej dyspozycji. Tak, to był zdecydowanie jej dzień, a styl w jakim wygrała, chyba nie pozostawia wątpliwości, że nie była wcale przypadkowym zwycięzcą.

Nagr.Chyszowa 2009: http://video.interia.pl/obejrzyj,film,117073,sortuj,u,st,36878,pozycja,10,gon.IX_%28N._Chyszowa%29_-_29.08_-_Ksi%C4%99%C5%BCna_Vegas

                                      Dekoracja po Nagrodzie Chyszowa (foto.T.Celmer)

Niedziela to występy dwóch debiutantów, dwuletniego Socorino (St.Pallas) i trzyletniego Hospodara (St.Getfinance), który co prawda ma już na swoim koncie kilka występów, ale debiutował jako nowy reprezentant naszej stajni.
Hospodar dołączył do teamu Novej trzy tygodnie temu, w ramach „wymiany”, zajmując boks kontuzjowanego Lindy’s Cornera (St.Strzegom). Michał Romanowski, główny trener Stajni Strzegom, zaproponował, że w miejsce L.Cornera (który trafił pod jego opiekę) „odda” nam innego swojego podopiecznego - Hospodara. Zaoszczędziło to ogierowi stresu związanego z trudami ciągłych podróży na Służewiec, jego właścicielom kosztów z tym związanych, a nam kosztów związanych z utrzymywaniem kolejnego pustego boksu. Hospodar, co prawda do orłów się nie zalicza, jednak w tym przypadku nie ma znaczenia klasa konia, a partnerski gest ze strony Michała, za co w tym miejscu chcieliśmy bardzo podziękować.
Kasztan w siodle ze starszym uczniem Marcinem Włostowskim mknął po prostej niczym uskrzydlony i zaliczył bardzo udany występ zajmując drugie miejsce. Najwyraźniej para ta bardzo przypasowała do siebie, więc duet ten zobaczymy ponownie już za dwa tygodnie.

Również jako drugi ukończył wyścig dwuletni Socorino (St.Pallas). Analizując czasy porannych galopów, po cichu liczyliśmy na wygraną. Jednak jeśli chodzi o debiutantów, to nie do końca ważne jest miejsce na celowniku, ale przede wszystkim postawa jaką koń zaprezentuje w gonitwie. Socorino co prawda troszkę pogubił się w dystansie nie do końca wiedząc, czy to już jest prawdziwy wyścig, czy kolejna robocza przebieżka. Na prostej, dzięki rutynie Jerzego Ochockiego, który pomógł mu się „pozbierać”, ostatecznie oddał ładny finisz potwierdzając, że ma potencjał i możliwości. Dżokej po wyścigu nie szczędził słów pochwały pod adresem naszego stajennego pupila, zarówno pod kątem talentu wyścigowego, jak i spokojnego zrównoważonego charakteru. Tak więc ogólnie podsumowując jesteśmy bardzo zadowoleni i optymistycznie nastawieni co do dalszej jego kariery. Drugie miejsce w pełni nas satysfakcjonuje, tym bardziej, że nie zwykliśmy specjalnie „ostrzyć” dwulatków, bo z naszego doświadczenia (również jeździeckiego) wiemy, że u niektórych z koni taki proces może pozostawić trwałą rysę na psychice, bardzo utrudniającą późniejszą współpracę.


                                                  Socorino - St.Pallas (foto.T.Celmer)

Na zakończenie dwa słowa o arabkach.
Na swoim (dobrym) poziomie pobiegła Ardea (St.Damis II), która czeka cierpliwie na swoje pierwsze zwycięstwo. Klaczka jest trochę pobudliwa i potrzebuje delikatnej ręki, więc dosiada jej amazonka
Marta Bryk, która pracuje z nią na co dzień podczas treningów. Marta jako uczennica ma ograniczone możliwości pobudzania konia - nie może jeździć w gonitwie z batem. Zwracając uwagę na ten fakt, wcale nie mamy na myśli bicia, bo w przypadku Ardei wystarczyłoby jedynie lekkie klepnięcie w łopatkę. Niby nic, a jednak wiele, aby zmobilizować konia do zwiększonego wysiłku. Reprezentacja żeńska zajęła trzecie miejsce i mimo, że liczyliśmy na ciut więcej, to w końcowej ocenie występ możemy zaliczyć do udanych.

Nie możemy też powiedzieć, żeby rozczarował nas jakoś szczególnie występ Esperity (St.Damis II). Klaczka choć jest piękna, to jednak ze strony wyścigowej prezentuje się raczej słabo, więc konsekwentnie spodziewaliśmy się słabego wyniku. Esperita zajęła ostatnie miejsce. Nie pomógł jej nawet dosiad doświadczonego Wiaczesława Szymczuka, który uznawany jest za specjalistę od arabów. Może w kolejnych startach będzie lepiej.

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

 

Losowe zdjęcie

Liczba gości:
DzisiajDzisiaj50
W tym tygodniuW tym tygodniu881
W tym miesiącuW tym miesiącu2608
WszyscyWszyscy83389
US
US