Pogoda nie daje za wygraną. Ciągłe opady deszczu zaczynają już nas przyprawiać o mdłości. Każdego dnia z nadzieją oglądamy prognozy pogody, ale jak na razie nie ma szans na poprawę. Aż chciało, by się siarczyście zakląć ze złości, ale wypowiedziane niskim basem „kurrrrka wodna” będzie chyba w tej sytuacji jak najlepszym odpowiednikiem.
Jak pisaliśmy w poprzedniej notatce warunki treningowe są bardzo ciężkie. Piasek pod karuzelami zamienił się w breję, na kółkach do rozgrzewki też mocno chlapie, wszędzie gdzie nie spojrzeć złowrogo łypią na nas brudne kałuże. Duży tor kompletnie nie nadaje się do użytku i najprawdopodobniej pozostanie tak już do wiosny. Na środkowym miejscami stoi woda, a piach zrobił się bardzo głęboki. Nie ma mowy o szybszej jeździe. Na szczęście jesienią nie potrzeba już tak intensywnie eksploatować koni. Jeśli natomiast chodzi o niezbędne przetarcia przed wyścigiem (galopy, czy półmachy), to raz w tygodniu (tradycyjnie we wtorki) wybieramy się na tor zielony.
Migawki z czwartkowego treningu (autor Vioda-Racing)
Film 1
Film 2
Nadchodzący weekend zapowiada się niezwykle ciekawie i to nie tylko z powodu kilku nagród imiennych, ale przede wszystkim z powodu elastycznego toru, który zapewne ponownie przyczyni się do wielu niespodzianek. Dla nas sobotnio – niedzielny mityng będzie również bardzo emocjonujący. Czworo z naszych podopiecznych wystąpi w nagrodach i chyba każdy z nich ma szanse na dobre czołowe lokaty (mamy tu na myśli cztery pierwsze miejsca). Ciężko jednak cokolwiek przewidywać, czy wyrokować właśnie ze względu na trudne warunki, w jakich będą rozgrywane gonitwy.
W sobotę jako pierwsza wystąpi Gamessa (St.Hawena Arabians). Klacz weźmie udział w gonitwie handicapowej, w której poniesie jedną z wyższych wag w polu (60 i pół kilo). Teoretycznie Gamessie elastyczny tor nie powinien sprzyjać, ale siwka jest w bardzo dobrej dyspozycji. Stare wyścigowe porzekadło mówi, że jesienią „forma bije klasę”, więc mamy cień nadziei, że powalczy o dobrą czołową lokatę. Dodatkowym plusem jest to, że pojedzie na Gamessie stajenny dżokej Victor Popov, choć zaznaczyć trzeba, że dosiadająca klaczy do tej pory uczennica Marta Bryk również całkiem dzielnie sobie z nią radziła. Występ Gamessy będzie naszym setnym występem w tym roku – może zagra magia liczb ?
W Nagrodzie Baska wystartuje Ewander (St.Damis II). Syn Ostragona jak do tej pory biega bardzo rzetelnie, zaliczył dwa zwycięstwa, trzykrotnie meldował się na celowniku drugi (zawsze przegrywał bardzo krótko – szyja, łeb) i jedynie raz w nagrodzie Białki po wyścigu rozegranym na końcówkę był piąty. Ewander jest silnym koniem, lubi surowe warunki gonitwy i wszystko wskazuje na to, że powinien dobrze czuć się na elastycznym, ciężkim torze. Pojedzie na nim jego stały jeździec Piotr Piątkowi.
Ardea (St.Damis II). Klacz biega równo, ma na koncie jedno zwycięstwo w tym sezonie. Wydaje się, że nie powinna bać się trudnych warunków, ale ze względu na to że jest dość delikatna pewnie lepszy wynik osiągnęłaby na nieco lżejszym torze. Siwka jest, ciągła, waleczna i ambitna. Trafiła jednak na bardzo wymagającą stawkę rywali, w związku z czym czeka ją nie łatwa przeprawa. Trudno w takiej sytuacji prognozować jak ostatecznie wypadnie. Jeśli w gronie tych koni zamelduje się w czwórce sprawi nam ogromną radość. Ardei dosiądzie stajenny dżokej Victor Popov.
Niedzielne ściganie rozpocznie w piątej gonitwie Jalees (St.RC Consulting). Mały, drobniutki (jest mniejszy od niektórych arabów na torze), ale o wielkim walecznym sercu. Atrakcyjny Hcp. III grupy został licznie obsadzony (14 koni). Prawdopodobnie jego wynik zaowocuje sporą wypłatą w totalizatorze. Jalees jest w „wielkim sztosie”, jednak stan toru każe nam chłodno odnosić się do tego występu. W gonitwie bierze udział kilkoro wybitnych „błociarzy”, z którymi ciężko będzie zawalczyć. Miejsce w czwórce bardzo na usatysfakcjonuje. W siodle Victor Popov.
Nagroda Mokotowska.
Wystartuje w niej dwoje naszych dwuletnich podopiecznych, Bonsai’s Blade i Socorino (reprezentanci St.Pallas). Gonitwa zapowiada się niezwykle ciekawie. Każdy z jej uczestników ma swych zwolenników i tak naprawdę każdy z nich ma szansę na udany występ. Niezwykle trudno jest wskazać zdecydowanego faworyta.
Jeśli chodzi o naszych reprezentantów, to podczas treningów prezentują zbliżone możliwości. Analizując jednak profil dosage (matematyczna metoda pozwalająca na określenie predyspozycji koni, na temat której przygotowujemy serię artykułów w celu jej przybliżenia czytelnikom) teoretycznie w tych ciężkich warunkach pogodowych lepiej powinien wypaść Bonsai’ Blade, który oprócz przyspieszenia dysponuje sporą wytrzymałością. Na plus przemawia za nim również jego budowa - nieduży, mocny, zbity. Takim koniom łatwiej jest się "zbierać" po elastycznym torze.
Socorino długonogi, delikatny, szlachetny - w porównaniu ze swym stajennym kolegą nie jest już tak bardzo wytrzymały, ale wielkim jego atutem jest przyspieszenie (analizując według metody dosage). Tylko pojawia się pytanie, czy na ciężkiej nawierzchni będzie w stanie ten atut wykorzystać. Metoda, o której wspominamy nie jest oczywiście ostatecznym wyznacznikiem, a jedynie wskazówką, którą można się podpierać w ocenach. Być może u Socorino zagrają geny jego babki Sonory (po Dakota), podobnie jak w przypadku San Moritza ? Bardzo byśmy sobie tego życzyli :). Ciężko w tej chwili cokolwiek wyrokować. Wyścig będzie wielkim sprawdzianem i z pewnością wiele wyjaśni.
Obydwa konie we wtorek zaliczyły galopy na zielonym - każdy z innym partnerem. Porównując ich postawę wydaje się, że lepiej (energiczniej i z większą dynamiką) pracował Bonsai. Socorino tak trochę jakby bez błysku (może przeszkadał mu ulewny deszcz), ale paradoksalnie "na stoperze" lepiej o sekundę od swojego kolegi.
Bonsai's Blade dosiadać będzie Piotr Piątkowski, natomiast Socorino, Victor Popov.
Migawki z wtrokowych galopów (autor Vioda-Racing)
(w pierwszej parze Jalees i Nick Of The Moon, w drugiej parze Socorino z Księżną Vegas)
Na zakończenie dnia Nagroda Wielka Służewiecka, najważniejsza gonitwa płotowa w sezonie.
Kolejny ciekawy wyścig z liczną obsadą. Stajnię reprezentować będzie w tym sprawdzianie porównawczym Księżna Vegas (St.Diament). Jedyna tegoroczna przedstawicielka naszego końskiego teamu tej kategorii wyścigowej, po tym jak Perecioso (St.Diament) po pierwszym zwycięskim występie (Mem. A.Falewicza) doznał kontuzji.
Księżna bardzo dzielnie broni honoru stajni. Biega równo, rzetelnie i śmiało można użyć słowa „dobrze”, choć doskonale pamiętamy jak z początkiem sezonu wiele osób patrzyło na nas z przymrużeniem oka, gdy "zapalaliśmy się" opowiadając o jej ciągłych postępach treningowych. Klacz prowadzona była w ten sposób, aby szczyt formy wycelować na koniec sezonu - właśnie z powodu Nagr.Wielkej Służewieckiej. Wygląda na to, że zamierzenie trenera w pełni się zrealizowało. Księżna wraz z biegiem roku (z gonitwy na gonitwę) systematycznie się rozkręca. Po drodze zaliczyła jedno zwycięstwo (Nagr.Chyszowa) i kilka udanych występów (np.w Nagr.1 Dyw.Kawalerii, gdzie kompletnie nie liczona /chyba tylko my w nią wierzyliśmy/ zaliczyła czwartą lokatę pokonując wielkich faworytów San Luisa i zdobywcę włoskich torów Duero. Ostatni jej występ był tylko pozornie słabszy. Ze względu na dramatycznie wręcz twardą bieżnię dosiadający jej jeździec dostał dyspozycje, by przeprowadzić klacz najostrożniej jak to możliwe oraz tempem takim jak ona sama będzie sobie dyktować (bez żadnego zmuszania i szarżowania). Baliśmy się jak ognia twardego kontuzjogennego toru, ale z drugiej strony nie mogliśmy sobie pozwolić na to, aby zrezygnować z wyścigu przygotowawczego do Wielkiej Służewieckiej.

Nagroda Tarana - płoty (foto.Nova)
Księżna Vegas jest w świetnej formie, odpowiada jej dystans i miękki tor, dosiądzie jej ponownie
Pavel Peprna. Liczymy na udany występ, choć do samego biegu podchodzimy z małą rezerwą, gdyż w tak licznej i tak zróżnicowanej (umiejętnościowo) stawce, wiele będzie zależało od układu gonitwy i szczęścia.