Mówiąc wyścigowym żargonem sezon 2009 „zbliża się do celownika”. W planie pozostało do rozegrania zaledwie kilka mityngów, a już jutro (we wtorek) po raz ostatni w tym roku trenerzy wrzucą do skrzynki kartki zapisowe z imionami koni.
Zbliżająca się nieuchronnie „ta ostatnia niedziela”, skłania do podsumowań bieżącego sezonu oraz do rozważań nad tym, który rozpocznie się już w kwietniu 2010. Ponieważ zostały rozegrane praktycznie wszystkie najważniejsze gonitwy w tym również dla koni dwuletnich, uwaga społeczności wyścigowej podczas zimowych deliberacji skupiona będzie nad przyszłorocznym zwycięzcą Derby. Dysputy zapewne będą bardzo, bardzo gorące, a lista koni, które mogą sięgnąć po ten laur, wydłużać się będzie w miarę rozwijania tematu dyskutantów.
Socorino (foto.Nova)
Jedną z najważniejszych gonitw wykreowujących zimowego faworyta na
Derby jest
Nagroda Mokotowska rozgrywana pod koniec października. Środowisko wyścigowe oraz wszyscy ludzie związani z tym biznesem, zadają sobie co roku pytanie, czy zwycięzca tej prestiżowej gonitwy podźwignie spoczywający na jego barkach ciężar? Czy błyśnie w pogoni za „błękitną wstęgą”, czy przepadnie gdzieś zapomniany punktując jedynie w zwykłych grupkach.
Ostatnim triumfatorem
Nagr.Mokotowskiej, który potwierdził swą klasę w
Nagr.Derby był dzielny
Dżesmin (2004). Aby odszukać jego poprzednika trzeba na liście rankingowej cofnąć się aż o dwadzieścia lat - był nim "podwójny derbista" (Warszawa - Wiedeń) kasztanowaty
Korab. Jak widać niestety historia notuje niewiele takich przypadków, dlatego wyścig ten, choć jest tak ważny i emocjonujący, zyskał niechlubne miano mało miarodajnego, a wśród niektórych nawet „przeklętego”. Pewnie niewiele osób już pamięta, że na przykład w ubiegłorocznej edycji służewieckiego Derby nie wziął udziału ani jeden uczestnik Nagr.Mokotowskiej z roku 2007...
Tegoroczna edycja
Nagrody Mokotowskiej gromadząca na starcie stawkę najlepszych dwuletnich ogierów dostarczyła wszystkim widzom wielu emocji. W gonitwie tej wzięło udział dwoje naszych podopiecznych, brytyjskiej hodowli
Bonsai’s Blade i polski
Socorino, reprezentujące barwy
Stajni Pallas. Dwa dobre, lecz zupełnie różne konie, o odmiennych predyspozycjach, walorach i możliwościach. Jeden wspólny mianownik, który je łączy, to z całą pewnością talent wyścigowy, co do którego nie mamy najmniejszych wątpliwości.
Z powodu całkiem różnych sygnałów, jakie mam wysyłały na treningach Bonsai’s i Socorino, ciężko było jednoznacznie wskazać, który z nich wypadnie lepiej w tej ważnej i prestiżowej nagrodzie. Trener, więc był nie tylko bardzo ostrożny, ale i też bardzo powściągliwy w „przed startowych” ocenach szans koni podczas wywiadów dla mediów.
Socorino podczas finiszowych mertów w N.Mokotowskiej (foto.T.Celmer)
Tak jak przypuszczaliśmy gonitwa rozegrana została zabójczo szybkim tempem jak na warunki bieżni
(tor mocno elastyczny, w skali 4,5) i okazała się niezwykle ciężką próbą dzielności dla jej uczestników. Pomyślnie (choć nie zwycięsko) wyszedł z niej „nasz” kary Socorino, syn szybkiego
Roulette i klaczy
Socora reprezentującej arystokratyczną widzowską linię. Ogier finiszując z odległej pozycji, stoczył na prostej imponującą, zaciętą walkę z uciekającym
Milerytem. Na końcowych finiszowych metrach „przyklejone” do siebie w walce konie mijały się jedynie rytmem foule (w wyścigowym żargonie fuli) i pracą szyi. Do zwycięstwa zabrakło krótkiego końskiego nosa i odrobiny łutu szczęścia. W brew pozorom, przegrana naszego reprezentanta wcale nie stała się powodem do rozpaczań, czy rwania włosów z głowy, a wręcz przeciwnie. Byliśmy dumni i pełni podziwu dla talentu i progresji, jaką wykazał się nasz pupil.
W tego typu sprawdzianach dla koni dwuletnich, nie do końca najważniejszy jest sam wynik na celowniku, ale przede wszystkim liczy postawa, jaką prezentuje wierzchowiec podczas wyścigu.
Nagroda Mokotowska (aut.Vioda-Racing)
Czarny jak węgielek
Socorino okazał się prawdziwym czarnym koniem tej gonitwy, zaskoczył nie tylko naszą konkurencję, sprawozdawców i kibiców, ale nawet nas samych. Pokazał, że oprócz szybkości, jest twardy i wytrzymały, nie boi się ciężkich warunków i potrafi zawzięcie walczyć do samego celownika. Choć w Nagrodzie Mokotowskiej nie był zaliczany do faworytów i uległ w finiszowej walce rywalowi, to jednak właśnie jego występ wielu obserwatorów uznało za najlepszy składając na nasze ręce mnustwo gratulacji. Bardzo za nie dziękujemy, gdyż nie ukrywamy, że podbudowały nas one pod kątem przyszłego sezonu.
Przed Socorino jeszcze jeden sprawdzian w tym roku –
Nagr.Nemana, w której mamy nadzieję, potwierdzi swoje wszystkie walory.
Z perspektywy hodowlanej wynik w tej pozagrupowej nagrodzie kategorii „A”, można uznać za spory sukces
SK Widzów, ponieważ obydwaj główni bohaterowie (Mileryt i Socorino) są jej wychowankami.
W tym miejscu chcieliśmy więc złożyć gratulacje właścicielowi stadniny Panu
Krzysztofowi Tyszko oraz Panu
Jarosławowi Kochowi doświadczonemu i zasłużonemu hodowcy.
Bonsai's Blade (foto.Nova)
Drugim naszym reprezentantem w tym ważnym sprawdzianie był
Bonsai’s Blade (GB) (Needwood Blade - Bonsai / Woodman), który w zestawieniach typerów wskazywany był na jednego z faworytów.
Bonsai’s ostatecznie zajął szóste miejsce przegrywając płatną lokatę o łeb. Niektórzy twierdzą, że mocno zawiódł, my jednak jego słabszą postawę tłumaczymy stanem toru i nieprzychylnym układem gonitwy.
Ogier dysponuje sporą dozą szybkości, jednak na mocno elastycznym torze, przy szaleńczym tempie jakie podyktował Mileryt, atut ten w jego przypadku okazał się bez znaczenia. Zgubna głównie okazała się taktyka gdyż brawurowa pogoń za atletycznie zbudowanym synem
Snow Kida kosztowała naszego podopiecznego sporo sił w dystansie, których zabrakło później na finiszu. Bonsai’s najwyraźniej nie najlepiej czuje się na ciężkim torze, co potwierdził w minioną niedzielę w
Ngr. Vilniusa, gdzie po walce przegrał o łeb.
Urodzony 29 kwietnia (dość późno jak na folbluta) wnuk dzielnego
Woodmana zalicza się do koni delikatnych, wydaje się być jeszcze nie do końca w pełni dojrzałym, zarówno pod kątem fizycznym jak i psychicznym (jest tzw. dużym dzieciakiem). Nadchodząca zima będzie więc dla jego rozwoju przełomowym okresm. Wiosną na zielonej bieżni stanie do rywalizacji już jako „fighter”, a nie jako „big baby”.
W rodowodzie ojca naszego podopiecznego, ogiera Needwood Blade doszukać się można „polskich akcentów”. Jedo matka Finlaggan pochodzi od og. Be My Chief, którego potomstwo całkiem nieźle radzi sobie na naszym rodzimym torze (Indian Reef, Basso, Kenya Dance, Dżazzil). Po stronie matki (klaczy Bonsai) natomiast nie trzeba wcale długo myszkować, by wychwycić wiele amerykańskich sław takich jak Swaps, Nasrullah, czy War Admiral.
Zadatki sporego talentu jakie pokazał reprezentant Stajni Pallas i krążąca w jego żyłach błękitna krew, podsyca i tak już niemałe nadzieje, jakie w nim pokładamy w związku z przyszłorocznymi startami.
Właściciel obydwu koni Pan Piotr Myszkowski, dla którego jest to pierwszy rok przygody z wyścigami konnymi, może mieć spore powody do radości nie tylko z dzielnej postawy swych koni, ale też z dokonania trafnego wyboru przy ich zakupie.