|
Nie zawsze oficjalna lista koni w treningu pokrywa się z faktycznym stanem zajmowanych boksów. Bywa, że niektóre ze zgłoszonych koni docierają na tory treningowe z bardzo dużym opóźnieniem. Inne zaś odwrotnie - wyjeżdżają ze Służewca, by zimowe miesiące spędzić w ośrodkach swych właścicieli. Czasem obecność w spisie niektórych jednostek zmienia się w zwykłą pro formę na przykład z powodu nieudanych negocjacji handlowych koń nigdy nie trafia do treningu. Albo wręcz przeciwnie. Niespodziewana i interesująca finansowo oferta ze strony zagranicznego kupca sprawia, że właściciel decyduje się „świeżo zgłoszonego” konia sprzedać.
Przyczyny rozbieżności w rzeczywistym stanie koni, a oficjalną listą są bardzo różne i właściwie można by je wyliczać w nieskończoność. Nie o tym jednak w dzisiejszej notatce zamierzamy rozprawiać. Chcemy po prostu poinformować wszystkich zainteresowanych jak sytuacja wygląda u nas.
Z numerem pierwszym na liście widnieje dobrze już znany bywalcom służewieckiego toru Despinado (St.Nova). Dziewięcioletni syn Special Powera jest z nami prawie od samego początku istnienia stajni. W latach swej świetności należał do czołówki sprintersko-milerskiej, potrafił z sukcesem mierzyć się z samym wspaniałym Green Maestro (N.Criterium 2005r). Jaguar (dziadek Despinado), zapisał się szczególną kartą w karierze dżokejskiej Janusza Kozłowskiego. Para ta pod okiem tr.Ludwika Buidensa sięgnęła bowiem po wiele cennych nagród nie tylko na Służewcu, ale też w Lipsku, Dreźnie, Pradze, Budapeszcie i Wiedniu. Matka Despinado, Dorita choć reprezentuje bardzo cenną dla polskiej hodowli rodzinę żeńską klaczy Cardea sama nie była wybitnie utalentowana wyścigowo, ale za to spotkał ją wielki zaszczyt wzięcia udziału w pokazie Monty Roberts’a na warszawskim towarze, gdzie wystąpiła w jednej z głównych ról.

Jaguar przed występem w N.Bukaresztu (Międzynarodowy Mityng Państw Socjalistycznych)
w siodle J.Kozłowski (foto. archiwum)
Grupę czterolatków otwiera brytyjskiej hodowli Bonsai’s Blade (St.Pallas). Nieduży, ale obdarzony wielkim, walecznym sercem gniadosz miniony sezon może zaliczyć do bardzo intensywnych, gdyż przyszło mu stawać w szranki ze ścisłą służewiecką czołówką. Bonsai wygrywał dwukrotnie, najpierw pokonując wyborną Kardinale, a następnie dzielnego Dryblera. Dwukrotnie plasował się trzeci (krótko za rywalami) w Nagr.Rulera oraz Iwna, a także był dwa razy czwarty w Nagr.Derby i St.Leger. W rodowodzie naszego podopiecznego pojawia się wiele amerykańskich sław takich jak M.Prospektor, Alysheba, War Admiral, czy Man O’War. Całkiem blisko po stronie jego dziadka Woodmana znajdują się dwie gwiazdy połowy lat pięćdziesiątych Nashua i Swaps, które swymi występami elektryzowały całą Amerykę, a ich wspólne pojedynki zaliczane są do najsławniejszych w historii tego kraju.
W treningu pozostały też Crimson Challenge (St.Pallas) i Jak Chief (St.Diament), które w drugiej części ubiegłego sezonu zostały przekwalifikowane do gonitw płotowych. Pierwszy z nich jeszcze w grudniu przeszedł zabieg kastracji. Mamy nadzieję, że pozwoli to kasztanowi wyciszyć nadmiar niepotrzebnych emocji, które niewątpliwie miały negatywny wpływ zarówno podczas pracy treningowej jak i na wyniki wyścigowe. Drugi z koni natomiast przeszedł zabieg usunięcia małych „czipów” ze stawów pęcinowych obu przednich nóg, w związku z czym sezon wyścigowy rozpocznie z małym opóźnieniem.
Tę parę skoczków wspomagać będzie Sexworld (St.Bartek), który dołączył do naszego team’u w połowie stycznia. Ogier jest bliskim krewnym Sexmana, dwukrotnego zwycięzcy Wielkiej Służewieckiej, odnoszącego sukcesy w gonitwach „skakanych” nie tylko w Polsce, ale również poza granicami naszego kraju.
W trakcie sezonu wielokrotnie ze strony kibiców padały pytania pod adresem Socorino.
Socorino (St.Pallas) cały czas jest z nami, niezmiennie zajmuje swój boks i jest przygotowywany do nadchodzącego sezonu. Nie doznał żadnej groźnej kontuzji jak spekulowano, lecz zapadł na przykrą dolegliwość, jaką jest choroba wrzodowa. Diagnoza po badaniu endoskopem była jednoznaczna, a zalecenia lekarza rygorystyczne i stanowcze. Nasz podopieczny na czas kilkumiesięcznej kuracji musiał zostać całkowicie odstawiony od jakiejkolwiek pracy pod siodłem. To był dla nas olbrzymi cios, gdyż wiązaliśmy z utalentowanym synem Roulette i Socory wielkie wyścigowe nadzieje.
Socorino wywodzi się z rodziny klaczy Sylistria, z której wyszło na świat wiele wspaniałych koni wyścigowych, między innymi dzielny Solozzo (nomen omen cierpiący na przewlekłe problemy jelitowo - żołądkowe…). J.Kozłowski darzy ogromnym sentymentem Solozzo. Będąc pod „kuratelą” tr.Andrzeja Walickiego wspólnie odnieśli wiele sukcesów, między innymi w Nagr. Prezesa Rady Ministrów na Służewcu, Velkiej Cenie Slovenskiej w Bratysławie, czy prestiżowej nagrodzie Kinem Dij w Budapeszcie.
Solozzo - dż.J.Kozłowski (foto. archiwum)
Grupa trzylatków liczy dziewięcioro przedstawicieli. Trzy ogiery i sześć klaczy.
Wszystkie z koni oprócz Softenera (St.Laura) przebywają na Służewcu i regularnie pracują pod siodłem. Delikatny i drobny Softener na okres zimowy wyjechał do ośrodka swego właściciela gdzie według zapewnień również „rusza się pod jeźdźcem”.
Semestr (St.Damis) jest jedynym z naszych reprezentantów, który nie zaliczył debiutu w wieku dwuletnim. Syn Enjoy Plana trafił na tor treningowy bardzo późno, bo w okresie, kiedy część jego rówieśników miała już na koncie swoje pierwsze starty. Zanim więc Semestr zadebiutuje na zielonej bieżni czeka go jeszcze sporo pracy.
Ładnie przez zimowe miesiące rozwija się kasztanowaty Myth Of Malham pierwszy potomek naszej byłej podopiecznej Macademii, która swymi występami dostarczyła nam wielu emocji. Czwarta matka „Malhama” (prababka Macademii) Our Mims biegała z powodzeniem na torach USA i ma na swoim koncie ma kilka zwycięskich grup G1, w tym Coaching Club American Oaks. W 1977 roku została czmpionką trzyletnich klaczy wygrywając Eclipse Award. Po odejściu na emeryturę zasłynęła jako końska gwiazda malarstwa artystycznego. Our Mims do dziś ma swoją stronę w necie www.ourmims.com.

Ten namalowany przez Our Mims obraz, wraz z dołączonym jej kosmykiem włosów
został sprzedany na aukcji za 1000 USD (foto.ze str.ourmims.com)
Bardzo ładny ruch ma delikatnej budowy Cygni (St.Diament). Niestety, podobnie jak część jej stajennych koleżanek niewiele rozwinęła się przez zimę. Córka Fly To The Stars trafiła do treningu z małym opóźnieniem, dlatego też dość długo była prowadzona znacznie oszczędniej niż jej rówieśnicy. Klaczka szybko i z wielkim zaangażowaniem wciągnęła się w treningowy reżim, dzięki czemu w ostatnich dniach sezonu udało się ją „wyprowadzić” do startu.
Sorentina, rodzona siostra Socorino pod każdym względem jest zupełnie różna od swego brata. Długonoga, lekkiej budowy, nieco pobudliwa i ostra. Dużo traci ze swych walorów wyścigowych, gdyż spala się emocjonalnie przed startem. Bardzo przeżywa każdy występ na zielonej bieżni w efekcie tracąc sporo na masie. Dokuczają jej również problemy wrzodowe. Utrzymanie jej w stałej dobrej kondycji będzie dla trenera sporym wyzwaniem.
Z dobrej strony zaprezentowała się Dardara. Nieduża, drobniutka, ale pokazała prawdziwy lwi pazur. W swym debiucie prowadząc z miejsca do miejsca pewnie pokonała mocno faworyzowane rywalki, a w drugim starcie (N.Calderona) uległa jedynie zaliczanemu do ścisłej czołówki dwulatków Intensowi. Trener pokłada w niej spore nadzieje na nadchodzący sezon. Jedyny mankament córki Belenusa, to jej filigranowa budowa.
Dardara, to również i moja cicha faworytka i to nie tylko za sprawą talentu, jakim błysnęła. Drugim z powodów jest przywołany „wspomnień czar”. Trzecia matka Dardary - Dardania, jest drugą matką Darbangi, mojej wielkiej pupilki i oczka w głowie z czasów, kiedy kontynuowałam karierę jeździecką u przemiłej trener Doroty Kałuby.

Darbanga finiszuje polem po zwycięstwo (pomarańczowe barwy)
w siodle K.Kozłowska (foto. E.Twaróg)
Neomena (St.Golejewko III) jest jedną z przedstawicielek bardzo cennej rodziny klaczy Netra z której wywodzi się podwójny Derbista Neman (wygrane w Wiedniu i Warszawie). Kolejna córka Belenusa w naszym treningu i kolejna „drobinka”, choć nieco inna w typie niż Dardara. Nie łatwo było ją przygotować do pierwszego startu, gdyż nieodłącznie towarzyszył jej brzuszek, którego ciężko było się pozbyć. Klaczka w efekcie zadebiutowała przedostatniego dnia wyścigowego i to na zasadzie rekonesansu.
Jutrzenka (St.Damis II), to prawidłowo zbudowana, silna córka zasłużonego w polskiej hodowli og.Jape. Klacz zaliczyła w ubiegłym sezonie dwa poprawne starty. Mamy nadzieję, że w tym roku wraz z wydłużeniem dystansu będzie mogła pokazać się ze znacznie lepszej strony. Przy Jutrzence znów powiało historią. Jej czwarta matka spłodziła znakomitą Jurneę, którą do zwycięstw w N.Soliny i Oaks poprowadził J.Kozłowski. Jurnea przygotowywana była do startów przez znakomitego trenera, a wcześniej wytrawnego dżokeja ś.p. Stanisława Dzięcinę.
Jurnea "w objęciach" tr.S.Dzięciny i dż.J.Kozłowskiego (foto. archiwum)
W Grudniu do naszego team’u dołączyła Inkrecja (reprezentująca od tego roku barwy St.Re Contra). Na razie niewiele można o niej powiedzieć poza tym, że przez ostatnie dwa miesiące bardzo się uspokoiła i wyciszyła. Ładnie zbudowana, mocna – najgłębsza w popręgu ze wszystkich reprezentantów koni trzyletnich w naszej stajni. Trochę zagadkowa, gdyż na dziś ciężko jest nam ocenić jednoznacznie jej predyspozycje. Ze strony matki dziedziczy staminę, ale za to drugiej strony „skaraca ją” ojciec (choć niejako w ramach rekompensaty obdarowuje dużą szybkością :)).
Inkrecja wywodzi się z tej samej linii żeńskiej co dzielna Imbra. Klacz trenowana przez Małgorzatę Łojek, siodle wraz z J.Kozłowskim wygrywała N.Dakoty, N.Ping Pearla i dwukrotnie N.Krasnego. Na dzielnej Imbrze dż.J.Kozłowski wygrał jubileuszową tysięczną gonitwę.
Na zakończenie dwa słowa o arabach.
Jesienią pożegnaliśmy ulubieńca całej naszej załogi Malahara (St.Nova). Ten nieduży, ale bardzo dzielny arabek był z nami cztery lata, dostarczając nam wielu miłych wzruszeń. Wyjątkowej urody, rzetelny, ambitny i waleczny. Wygrał dla nas osiem gonitw. W trakcie trwania całej kariery wyścigowej tylko pięciokrotnie meldował się poza płatnym miejscem. Malahar wrócił do swojego domu, malutkiej, prywatnej stadniny w okolicach Warszawy.
Będziemy bardzo tęsknić za tym sympatycznym, małym figlarzem.
W treningu pozostał Ewander (St.Damis II), który nie był w stanie pokazać pełni swych możliwości z powodu urazów i kontuzji, trapiących go przez cały ubiegły sezon. Gorąco wierzymy, że w tym roku pech opuści go na dobre.
Z sześciokonnej stawki czterolatków odeszły w styczniu Eskimo (St.Damis) i Barber (St.Damis) - zostały sprzedane za granicę. Pozostały z nami klaczki El Besta (St.Hawena Arabians) i Padede 22 (St.VK Farm Alanya) (obydwie mają po jednym zwycięstwie na koncie), oraz „nie biegane” Celtik (St.Damis) i Pyrrus (St.Melon). Ten ostatni dołączył do rówieśników dwa tygodnie temu i jest dopiero na etapie nauki noszenia siodła.
Post Scriptum.
Notatka w pierwotnej wersji miała być zwięzła i konkretna. Wyszło niestety inaczej - nieco rozwlekle i z sentymentalną nutą. Ciężko jest pisać, kiedy wyjdzie się z wprawy, ale mamy nadzieję, że całkiem nudno nie było. Ponieważ tekst zajął sporo miejsca, to o dwulatkach trenujących w naszej stajni opowiemy w następnym wpisie. |
Komentarze