Napisz do nas!




Sezon w stadach w pełni Facebook
środa, 06 kwietnia 2011 21:44

Sezon rozpłodowy 2011 w hodowli, tak na prawdę, zaczął się już z końcem 2010 roku. Nie mamy, co prawda na myśli samego faktu krycia klaczy, lecz gorączkę wynikającą z doborem reproduktorów. Dlatego ponownie przypominamy się z zakładką "Ogiery". Choć patrząc na liczbę odsłon w zasadzie nie jest to konieczne, jak również prawdopodobnie sama notatka nie będzie miała wpływu na wybór. Zresztą nie to jest jej celem choćby, dlatego, że wybory zapewne zostały już dokonane, a sezon kryć w pełni. Ta notatka jest tylko próbą zestawienia kilku, w sumie prostych faktów, jak również wynikiem własnych obserwacji.

Jednak przed przystąpieniem do właściwej treści notatki, najpierw postaramy się o pewne aktualizacje dotyczące samej zawartości zakładki "Ogiery".

Jak się dowiedzieliśmy, zapowiadany i zaprezentowany ogier Andronikos nie został ostatecznie sprowadzony do Polski, a przyczyną tego było to, że wykryto u niego wady zdrowotne. O jego zakupie do Polski informował swego czasu Racingpost dlatego też został przez nas zaprezentowany i jego wizytówka będzie dostępna jeszcze przez jakiś czas.

Na stronie pojawiła się zakładka "Pliki do pobrania" a w niej "Old Friends". Prezentujemy tam sylwetki ogierów, które nie są już aktywne, lecz mimo to niewątpliwie są warte zachowania w pamięci. Dlatego też właśnie tam przypominamy konie, które zapisały się wielkimi literami w historii polskiego turfu, tak jak np. (niedawno dodane) Turysta czy Demon Club, lub przenosimy te, które odeszły na niebieskie pastwiska, a dotyczy to przykładowo Professionala, lub Chef Supreme i Tribal Insinct.

W tym miejscu musimy wyjaśnić również, dlaczego w wizytówkach przedstawiamy wyróżniające się, a nie tylko najlepsze potomstwo przedstawianych ogierów. Otóż, jeśli dany reproduktor był użyty również w innych krajach, wtedy pokazujemy (w miarę naszych możliwości) jego najlepsze potomstwo, mimo wszystko koncentrując się na koniach hodowli polskiej, choć najczęściej nie dorównują one osiągnięciami swemu zachodniemu rodzeństwu. Z kolei w hodowli krajowej, w przypadku aktywnych reproduktorów, chcemy pokazać jak prezentuje się ich najmłodszy przychówek. Dlatego czasami znikają pewne, niewątpliwie dzielne konie, na rzecz wyróżniających się dwulatków. Ponadto, jesteśmy niejako ograniczani miejscem gdyż chcemy by przedstawiane informacje mieściły się na jednej stronie formatu A4.

 

Od jesieni do późnej wiosny, odnotowujemy zdecydowanie większą liczbę odwiedzin zakładki. Być może jest ona choć trochę pomocna (tym jeszcze nie do końca zdecydowanym), w podjęciu ostatecznej decyzji w doborze reproduktora. Decyzji o tyle trudnej, że wciąż nie ma w Polsce jednego, oficjalnego miejsca, ani katalogu, w którym można znaleźć informacje o dostępnych ogierach. I choć zakładka ta nawet nie pretenduje do bycia oficjalnym katalogiem, to jednak jej zawartość będzie stopniowo wzbogacana i niewątpliwie z końcem roku będzie w niej można znaleźć nowe informacje. Zwiastunem takiego działania jest diagram pokazujący „Zaprezentowane linie męskie”, gdzie można dokładnie prześledzić dostępne w Polsce, linie męskie folblutów.

Nie ukrywamy, że pewne pomysły powstają po lekturze zagranicznych katalogów. O ile w latach wcześniejszych zaglądaliśmy głównie do katalogów angielskich i irlandzkich, tak w tym roku naszą uwagę przykuły niemieckie Hengstbuch, czyli wydawana co roku w Niemczech „Księga Ogierów”. Trzeba przyznać, że ilością informacji o poszczególnych koniach, systematyką i statystykami, niemieckie wydawnictwo chyba bije na głowę wszystkie inne i jest szczególnie cenne, gdyż jest oficjalnym wydawnictwem Besitzervereinigung für Vollblutzucht und Rennen E.V. (czyli jak byśmy po Polsku mogli powiedzieć Związku Właścicieli dla Hodowli i Wyścigów Folblutów). Prawdopodobnie jest to niemiecki odpowiednik działającego kiedyś w Polsce Towarzystwa Zachęty dla Hodowli Koni. Jeżeli wspomnieć, co to Towarzystwo zrobiło dla polskiej hodowli i wyścigów - to łza się w oku kręci. Dlatego wróćmy do tematu.

 

Zapoczątkowana w lutym 2008 roku zakładka "Ogiery", nieprzerwanie cieszy się zainteresowaniem i wciąż się poszerza. Jej powiększanie się jest naturalne, bo co roku pojawiają się w hodowli kolejne, nowe ogiery, a właściciele coraz śmielej prezentują i ogłaszają się z tymi, które posiadają. Musimy również odnotować, że o niektórych z nich, dokładniejsze informacje nadal niestety są raczej trudno dostępne szerszemu gronu. Jednak przez trzy lata udało nam się zaprezentować sylwetki ok. 150 ogierów, zarówno aktywnych jak i tych z bloku „Old friends”. Liczba ta naprawdę nas samych zaskoczyła. Po pierwsze dlatego, że w roku 2008 nawet nie przypuszczaliśmy, iż w Polsce jest dostępnych ponad sto aktywnych reproduktorów pełnej krwi. Po drugie, nie przypuszczaliśmy, że uda się zebrać choćby podstawowe informacje na temat takiej liczby koni.

Tu musimy się przyznać, że teraz z wielką ciekawością śledzimy pojawiające się nowe oferty stanówek. Ciekawi nas, o jakich koniach wypłyną informacje oraz gdzie i w jaki sposób o tym się dowiemy. Ciekawość ta jest uzasadniona, gdyż niejednego z tych koni znamy, choćby z widzenia podczas treningów.

Równie ciekawe są tendencje w hodowli. Jeszcze niedawno, jakieś 2-3 lata temu intensywnie poszukiwano ogierów bez Northern Dancera w rodowodzie, bo podobno polska hodowla jest przesycona jego krwią. Dziś dla odmiany poszukiwane są ogiery wywodzące się od Sadlers Wellsa, jak Grand Presidium lub Fast and Furious, czyli konie które są wnukami-prawnukami Northern Dancera.

I bądź tu mądry.

Wnukowie Sadlers Wellsa, nie negując ich walorów, są lepsi od jego synów - In Camera, Professionala i Royal Courta?

Trudno to pojąć. Podobnie jak nie można zrozumieć pomijania og. Łeb w Łeb w zestawieniach czołowych polskich reproduktorów XX wieku. Przecież po wojnie ten ogier sam dał dwóch derbistów i vice derbistę, a jego linia męska była przedłużana w każdym pokoleniu mając derbistów. Jedyny plus to taki, że wróciła Nagroda Łeb w Łeb. Bo ten zasłużony reproduktor na pewno jest tego godzien. Przypomnijmy, że wcześniej Nagroda Łeb w Łeb, rozgrywana na dystansie 2200 m, była najważniejszą próbą przedderbową dla trzylatków, a obecnie nosi nazwę Nagrody Iwna. W tym miejscu odczuwamy drobną satysfakcję, gdyż sylwetkę Łeb w Łeb przypomnieliśmy, przed przywróceniem gonitwy jego imienia. Miejmy nadzieję, że zostanie jeszcze ustanowiona Nagroda Turysty. Na pewno też jest tego wart.

Inną ciekawą sprawą jest to, że chyba można już mówić o powstawaniu zalążków prywatnych stad ogierów! Bo jak inaczej traktować ośrodki, w których są na przykład cztery aktywne reproduktory? Jednocześnie przybywa właścicieli, którzy posiadając kilka ogierów, nie trzymają ich w jednym miejscu, lecz je dzierżawią do różnych stadnin i to nie tylko krajowych.

Ilość obecnych w tej chwili czynnych ogierów pełnej krwi prowadzi również do pewnych qui pro quo, gdyż trudno jest zapamiętać i śledzić wszystkie. Przykładowo można się spotkać ze opinią, że Kornel jest jedynym w Polsce reproduktorem, synem Jape’a, który pochodzi od matki po Who Knows. Musimy to sprostować - Kornel nie jest jedynym, a w dodatku nie jest pierwszym. Jest jeszcze Dżahar, zaprezentowany przez nas  już w zeszłym roku, a którego to potomstwo zadebiutowało na torze w 2010 roku. Można nawet powiedzieć, że dobre wyniki potomstwa Dżahara bardzo dobrze wróżą potomstwu Kornela.

 

Jednak wróćmy do zasadniczego tematu, czyli zawartości zakładki.

Końcówka ubiegłego roku musiała zapewne wywołać niewielkie zamieszanie, gdyż przyniosła dużo nowości. Po latach oczekiwania na nowe zakupy, prywatni hodowcy coraz częściej decydują się na samodzielny import. Trzeba przyznać, że sprowadzone w roku 2010 do Polski ogiery posiadają wyjątkowo wyśmienite rodowody. Można było nawet odnieść wrażenie, że byliśmy świadkami swoistej rywalizacji w tym "kto i jakiego", co samo w sobie jest pozytywne dla polskiej hodowli.

Może tylko szkoda, że te ogiery nie legitymują się karierami wyścigowymi, a jeżeli nawet startowały, to były to pojedyńcze starty, bądź starty zupełnie bezbarwne. Jednak, jak w poprzednich notatkach wspominaliśmy, nie powinniśmy narzekać. Skoro jako nacja jesteśmy jeszcze mało zasobni, to zamiast narzekań powinniśmy się cieszyć z wyśmienitej krwi, czyli pochodzenia tych koni.

 

Skoro wspomnieliśmy o swego rodzaju rywalizacji, to w kategorii rodowód, zwycięzcą został niewątpliwie - wyjątkowo młody, irlandzki dwulatek - October. Niewiele ustępują mu, zarówno wiekiem jak i pochodzeniem, Arithmancer, Indy Champ i Needham’s Fort. Oprócz znakomitego pochodzenia, ogiery te łączy jeszcze kraj pochodzenia. Chyba jeszcze nigdy, w ciągu jednego roku, nie sprowadzono do Polski tylu reproduktorów urodzonych w Stanach Zjednoczonych. Przy nich, bardzo interesująco, ze względu na pochodzenie, wypada również urodzony w Anglii Boreas Rush (o nim jednak, z uwagi na hodowcę, myśli się raczej jako o koniu niemieckim).

Z kolei w kategorii najlepszy koń wyścigowy, palma pierwszeństwa, wśród nowo sprowadzonych, należy się siwemu Silver Whistle, który z sumą wygranych 468.867 dolarów, niewątpliwie zasługuje na uwagę. Ogier ten ma również etykietkę - Made in USA.

Musimy w tym miejscu przyznać, że ta kategoria była dość słabo obsadzona. Należy tu chyba wymienić jeszcze tylko, starszego Mukhalifa. Niestety w ostatnim roku, nie pojawiało się zbyt wiele importowanych ogierów legitymujących się karierą wyścigową, które rolę reproduktorów będą pełniły w Polsce (należy nie zapominać, że w tej chwili mówimy o ogierach właśnie debiutujących w roli reproduktorów, przynajmniej na terenie Polski).

Możemy tu jeszcze dopisać tylko irlandzkiego Orient Rock jako konia, który potrafił wygrać na Służewcu, oraz też znanego ze Służewca Norbiego, który próbował swych sił w austriackim G-2, zajmując piąte miejsce.

 

Po tym zasygnalizowaniu najciekawszych importów, zwróćmy teraz uwagę na konie polskiej hodowli.

Tu sytuacja wygląda również interesująco i można by odnieść wrażenie, że ogiery polskiej hodowli - wracają do łask. Niewątpliwie najlepszym wyścigowo, jaki trafił do hodowli w ostatnim roku jest San Moritz. Przy okazji warto zwrócić uwagę na ustabilizowanie sytuacji San Luisa, który w końcu doczekał się oficjalnej informacji o miejscu stanowienia.

Poza tymi dwoma, wybitnymi wierzchowcami wśród polskich koni, do hodowli w kraju trafiają najczęściej mniej utalentowane, choć niewątpliwie dzielne. Można tu wspomnieć choćby Kosyniera, Brzaska, Ormuza czy Strażnika. Stawkę uzupełniają, lub raczej wypełniają, konie biegające bardzo mało - czyli Brack, Mauryn i Upominek, lub wręcz zupełnie nieznane z toru wyścigowego. W takim wypadku wymieńmy takie ogiery jak: Terrano, Janke’s Son czy Chomsk.

Już kiedyś pisaliśmy, że przyczyną tego jest to, że zdecydowana większość, najlepszych polskich koni wyścigowych, jest sprzedawana za granicę. W przypadku ogierów rodzimej hodowli, czasami trudno jest się rozeznać, czy dany ogier debiutuje w stadzie, czy właśnie się o nim dowiedzieliśmy. Czasami informacją o użyciu ogiera w hodowli jest Biuletyn Wyścigowy, gdzie wśród zgłoszonych do sezonu koni znajdujemy potomstwo krajowych ogierów, na przykład Dębczaka i Jay Powera.

Jednak coraz łatwiej znaleźć informacje o ogierach polskiej hodowli. Tak jakby właściciele niewielkiej liczby koni, amatorzy i hobbyści zarazem, zaczynali wychodzić z cienia. Bywa też, że właściciele ogierów nie ogłaszają się z nimi, a próbują sami szukać odpowiedniej rodowodowo dla nich klaczy. Znane nam są konkretnie takie przypadki, jednak skoro nie zostały jeszcze zgłoszone do hodowli, ani szerzej zaoferowane, więc ich nie wymieniamy.

W ogierach rodzimych, są konie o bardzo zróżnicowanych cechach. Czasami też o naprawdę ciekawych rodowodach, jak na przykład Bellator. Należy zwrócić też uwagę na ogiery, które same może nie zasłynęły na torze, ale są rodzeństwem wybitnych wyścigowo koni jak Dżanger, brat trójkoronowanego Dżesmina. Te dwa przykłady ilustrują to, co mamy do dyspozycji w Polsce. Bellator jest w linii męskiej wnukiem Secretariata, a Dżanger synem zasłużonego, a już nieobecnego Professionala.

 

Współczujemy szczególnie początkującym hodowcom pełnej krwi trudu, jaki muszą ponieść, by w końcu zdecydować się na wybór jakiegoś ogiera, gdyż doszukać się informacji o tych dostępnych wcale nie jest łatwo.

Jest Wykaz na stronie PKWK i jest Rejestr ogierów na stronie PZHK, jednak te dwa zestawienia, nie w całości się ze sobą pokrywają. Można jeszcze znaleźć w internecie ogłoszenia o stanówkach ogierami nie wymienionymi w obu tych zestawieniach. Prawdopodobnie wynika to z faktu, że ogier do hodowli musi być zgłoszony do końca roku poprzedzającego rok narodzin źrebięcia. Uzyskać informację to jedno, a zdecydować się na któregoś z ponad setki dostępnych, to drugie i wymaga sporo zachodu.

W tym miejscu musimy również uprzedzić, że aby uniknąć problemów z zarejestrowaniem przychówku, powinno się najpierw upewnić, czy dany ogier jest zgłoszony, a przynajmniej czy będzie przyjęte jego zgłoszenie do hodowli. W sumie to dość proste. Z reguły wystarczy zadzwonić do Redakcji Ksiąg Stadnych przy PKWK, by uzyskać taką informację.

 

Przy okazji chcemy zwrócić uwagę, że do treningu trafia coraz więcej koni pochodzących z małych, amatorskich, może raczej należałoby powiedzieć, hobbystycznych hodowli. Być może ktoś się poczuje dotknięty takim określeniem, ale jak określić hodowlę opartą na jednej lub dwóch klaczach?

A czy w ogóle jest coś złego w hobby? Nie.

Czy konie z takich hodowli są skazane na porażkę? Kiedyś pisaliśmy w notatce „Dobre bo polskie”, że miejsce takiego potomstwa wydaje się być w gonitwach niższej kategorii mając na uwadze to, że najczęściej pochodzi ono od klaczy brakowanych z dużych stadnin.

Hmmm, taki wniosek wydaje się być oczywisty. Jednak, czy aby napewno? Chyba nie do końca.

Wystarczy popatrzeć choćby na Nugellę, córkę Nowogródka lub Selektora, syna Jukona. O ile Nugella, jako córka służewieckiego czempiona milerów, może nie była wielkim zaskoczeniem, tak Selektor, ledwo zauważony, chyba jednak potrafił zaskoczyć.

Dlaczego?

Po pierwsze, dlatego, że jego ojcem jest Jukon, syn Zafonium. Sam Zafonium jako reproduktor za nadto nie zachwyca. Jukon na torze pokazał się w wieku pięciu lat tylko dwa razy, a i to bez sukcesu. Natomiast Selektor jako dwulatek wystartował w Nagrodzie Próbnej, gdzie na 9 koni był szósty (rezultat oficjalny). Zostawiając za sobą potomków Double Alleged, Tioman Island i Rakti. Natomiast w swoim drugim starcie, w Nagrodzie II grupy, był trzeci na siedem koni. Tracąc jedynie do potomków Johannesburga i Rakti, będąc jednocześnie najlepszym koniem polskiej hodowli w tej gonitwie. Czy ktoś przypuszczał, że ten efekt hobbystycznej, mało znanej hodowli pokona potomstwo Sorbie Towera, Don Corleone i Rouletta pochodzące ze stad od lat uznanych?

 

Ponownie wracając do właściwego wątku - można powiedzieć, że nastąpił prawdziwy wysyp reproduktorów. Trzeba przyznać, że naprawdę dawno nie mieliśmy takiego urodzaju na nowe ogiery w stadzie, które jednocześnie wzbudziły tak duże zainteresowanie i praktycznie żadnych krytycznych komentarzy. Miejmy nadzieję, że jest to pozytywna zmiana i że będzie ona trwała.

Te powyżej wymienione i kilka innych dopiero debiutują w stadzie, zaś potomstwo innych właśnie zadebiutowało na torze.

W roku 2010 mogliśmy zobaczyć debiutujące potomstwo, prezentowanych wcześniej w naszej zakładce ogierów: Aramusa, Dolico, Scufiotta, Dżahara, Fly To The Stars i wymienionego już Jukona. Nie będziemy oceniać biegających koni, jak też ich ojców. Chcemy jedynie odnotować sam fakt, że największe zainteresowanie wyścigowych bywalców wzbudzały konie po Aramusie i Fly To The Stars. Wydaje się jednak, że potomstwo wszystkich tych ogierów, choć jeszcze dość nieliczne, to spisało się dzielnie.

Są również takie ogiery, które kolejnym przychówkiem starają się potwierdzić swoją dobrą markę,  jak Exaltation i Tempelwächter. Można je niemal określić jako objawienie ostatnich lat, gdyż prawdopodobnie nikt się nie spodziewał, że już pierwszymi przychówkami będą w stanie wejść do czołówki reproduktorów, dając zwycięzców Black Type.

Są też takie, których potomstwo wciąż nie może w pełni zabłysnąć, jak choćby Kharoud i Stato King. Po kolejnym sezonie, wydaje się, że potomstwo Kharouda zaskakująco najlepiej biega na dystansach krótszych niż zdawałoby się być predysponowane, zaś Stato King w końcu doczekał się zwycięstwa swego potomstwa.

Tak na prawdę nie powinno to dziwić. Przyjmuje się, że Linamix, ojciec Kharouda, daje konie dystansowe, a i sam Kharoud biegał na długich dystansach. Jednak Linamix wygrywał tylko na milerskich dystansach. Być może właśnie takie cechy przekazuje Kharoud? Zaś Stato King jest używany w niewielkiej prywatnej hodowli, stąd też niewielka ilość jego potomstwa, a co za tym dalej idzie statystycznie ma mniejsze szanse zaistnieć.

 

Zdawać by się mogło, że Zagon będzie argumentem przeciw używaniu polskich reproduktorów, bo jedyny jak dotąd na torze przychówek Zagona pełnej krwi nie zachwycił. Pamiętajmy jednak, że Zagon jest w Polsce dzięki stadninom półkrwi, gdzie jest wykorzystywany. Interesująco wypadł sezon wyścigowy 2010 półkrwi, który można powiedzieć, że należał właśnie do potomstwa Zagona, a jedyną gonitwę poza-grupową na Partynicach, której nie wygrały córki Zagona, była gonitwą tylko dla ogierów. Co ciekawe, podobno jego potomstwo półkrwi, szczególnie klacze, w roku 2009 zostało nisko ocenione w Zakładach Treningowych. Tam jednak stosuje się zupełnie inne kryteria, a na pewno dzielność wyścigowa jest jednym z czynników mających najmniejszy wpływ na ocenę koni półkrwi.

Szczególnie ciekawie, patrząc przez pryzmat reproduktorów, wypadł Oaks półkrwi czyli Nagroda Arabelli. Pierwsze trzy miejsca w celowniku zajęli: Zagon, Cisoń i Chef Supreme (to znaczy córki tych trzech ogierów). Można śmiało powiedzieć, że w tym sezonie we Wrocławiu rządziło potomstwo Zagona i Cisonia, do walki włączało się również potomstwo Chef Supreme, raczej mało użytego w hodowli xx, oraz krótko stanowiącego w Polsce francuskiego Dounba. Ciekawe czy Dounba pozostawił u nas potomstwo pełnej krwi? Może szkoda, że SK Janów Podlaski nie pochwalił się tym ciekawym ogierem, dzierżawionym przez trzy lata.

Skoro nisko ocenione potomstwo okazuje się bardzo dzielne wyścigowo, to może jednak warto Zagona sprawdzić szerzej w hodowli folblutów.

 

Niewątpliwie krajowe reproduktory nie stoją na straconej pozycji, co zademonstrował w Derby 2010 Drybler, syn Da Xiana, zajmując trzecie miejsce, a będąc jednocześnie najlepszym ze startujących w tej gonitwie potomkiem polskiego ojca. Zaś trenowany u naszych południowych sąsiadów Iryklon, po Nowogródku, został najwyżej zhandicapowanym koniem w Czechach, pomimo, że wygrał w zeszłym sezonie tylko jedną gonitwę rangi Listed w Czechach. Jednak ten syn Nowogródka i zarazem wnuk Dakoty, pozostałe cztery biegi w gonitwach rangi Listed, odbył w Mediolanie, na Lonchamp i Saint-Cloud, gdzie w trzech z nich zajmował płatne miejsca, niewiele tracąc do zwycięzców, co jest godnym zauważenia i podkreślenia rezultatem.

 

Skoro wcześniej wspomnieliśmy o najlepszych koniach wyścigowych wśród dostępnych reproduktorów, to należy dokończyć myśl. Tylko dziewięć ze wszystkich zaprezentowanych i aktywnych w Polsce ogierów wygrało na torze ponad 200 tysięcy euro. A z tych, które pojawiły się w ciągu ostatnich dwóch lat najlepiej wypadł - polskiej hodowli Masini, okazując się lepszym od Silver Whistle. Nie dość, że na 47 startów Masini był 14 razy pierwszy, wobec 30 startów i 4 wygranych Srebrnego Gwizdka. To po przeliczeniu okazuje się, że również syn Dixielanda też jest „bogatszy”, z sumą wygranych na poziomie 531.610 euro wobec 334.280 euro S.W.

Jeśli już o sumie wygranych mowa, to musimy też skierować uwagę na Strażnika. Dlaczego na niego? Bo udała mu się bardzo wyjątkowa sztuka. Mianowicie patrząc tylko na liczby, to swoimi startami wygrał więcej euro (12.920,00) niż złotówek (10.855,00). Jest to na prawdę rzadkość, by koń będący w polskim treningu i startujący na Służewcu, za granicą wygrał większą liczbę nominałów.

Wyżej nadmieniliśmy o synach Jepa’a. Jako ludzie związani z wyścigami czujemy się w obowiązku odnotować fakt, że oprócz trzech znanych nam reproduktorów pełnej krwi po nim, jeszcze też Galerius (sp), został wcielony do stada.

Tak. Ten Galerius, zwany Galerym, który był gwiazdą Partynic i ścigał się w gonitwach skakanych również z folblutami, wielu z nich zostawiając daleko za sobą.

 

Na zakończenie jeszcze tylko jedno wyjaśnienie. To, że dużo i dobrze piszemy o reproduktorach polskiej hodowli, wcale nie świadczy, że jesteśmy przeciwni koniom importowanym. Po prostu nie można nie zauważyć dostępności w hodowli, naszych rodzimych koni. Doskonale wiemy, że nie można się zamykać tylko we własnych ścianach. Importy i to jak najlepsze są konieczne, a wręcz niezbędne!

Bo jak inaczej urozmaicać materiał genetyczny? Hodowcy wiedzą, że dobrych klaczy się nie sprzedaje, a przynajmniej nie często. Dużo łatwiej jest pozyskać nowe geny poprzez wymianę ogierów. Dlatego też na całym świecie, to ogiery najczęściej zmieniają miejsca pobytu.

 

 

B.Stasiak (przy współpracy z nova-racing).

 

 

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

 

Losowe zdjęcie

Liczba gości:
DzisiajDzisiaj47
W tym tygodniuW tym tygodniu475
W tym miesiącuW tym miesiącu3722
WszyscyWszyscy70251
US
US