Napisz do nas!




Pozytywnie i negatywnie Facebook
wtorek, 02 marca 2010 22:23

Pozytywnie i negatywnie, można wypowiedzieć się na temat każdego obecnego w Polsce ogiera.
Jak skrajne wypowiedzi i przekonania mogą zaciemnić i zniekształcić obraz oraz utrudnić właściwą ocenę konia, chyba nie trzeba tłumaczyć. Poglądy zawsze będą się różnić, również o tych dawniejszych reproduktorach, których nawet dobre potomstwo nie będzie w stanie zmienić utartych opinii.
Na przykład Juror był za życia i nadal jest ogierem niedocenianym, choć na tle innych użyty został w niewielkim zakresie. Opinii tej nie zmienił nawet fakt, że dał dwójkę Derbistów. Co zastanawiające, to właśnie głównie dzięki Jurorowi i jego potomstwu, Saragan jest teraz postrzegany jako znakomity reproduktor.
Trudno się połapać we wszystkich informacjach i ocenić szczególnie nowego konia, pomijając fakt, że wstępna ocena przydatności, na podstawie tylko kariery wyścigowej i rodowodu, jest dość wątpliwa.
W dodatku skrajne opinie, na pewno nie ułatwiają zadania, niedoświadczonym adeptom hodowli, lub tylko miłośnikom folblutów i wyścigów.

Mniej więcej w połowie 2009 roku, na stronie Racingpost pojawiła się informacja, że ogier Andronikos podczas aukcji został zakupiony do Polski na reproduktora. To był dość zaskakujący „news”, ponieważ o zakupie kolejnego ogiera, najczęściej dowiadujemy się ze źródeł krajowych, a tu proszę jaka niespodzianka. Zaskoczenie tym większe, że w ostatnim czasie kupowane do Polski reproduktory nie wzbudzają na świecie większego zainteresowania ani emocji. Wcześniej (w 2008 r.) Aramus zasłużył sobie na uwagę, jednak tak na prawdę dopiero po urodzeniu się jego pierwszego potomstwa.
Na internetowym forum „Finisz” natychmiast zaczęła się, krótka dyskusja o Andronikosie.
Podobnie, jak chyba wszystkie pojawiające się w ostatnich latach w Polsce ogiery, był przez jednych wychwalany pod niebiosa, przez innych marginalizowany, niemal pozbawiany wszelkich przymiotów.
W sumie nie powinno to dziwić, przecież każda sroczka swój ogon chwali i można się tylko domyślać, że właściciele już obecnych w kraju ogierów, zapewne niezbyt życzliwie patrzą na sprowadzanie nowej konkurencji.

Pomimo sprzecznych informacji, tych pozytywnych jak również negatywnych ocen tego konia, zaczął klarować się jednak jakiś obraz. Ktoś napisał, że jest to koń z dużą dawką szybkości w rodowodzie. Następnie ktoś odpisał, że to ta sama rodzina, co Lorda Hippo, który szybkości nie wniósł do naszej hodowli. Kolejny dyskutant zauważył, że dobry był tylko jako dwulatek i z początkiem trzech lat, a później nic nie znaczył. Mimo to, jak wynikało ze strony „pedigreequery”, po karierze wyścigowej został skierowany do hodowli i pierwszy sezon kryć w 2009 roku, spędził w Irlandii.
To tylko mogło potęgować ciekawość. Musiał być przecież jakiś powód, dla którego ten koń, choć kończył bieganie słabo, zwrócił na siebie uwagę, skoro Racingpost po pięciu latach od jego sukcesów, wspomina o nim i to, że użyto go w hodowli irlandzkiej.
O ile informacje o jego karierze wyścigowej są bardzo łatwe do znalezienia, to już inne kwestie nie koniecznie. Najtrudniej (zresztą to dotyczy nie tylko jego), jest znaleźć zdjęcia. W końcu wiele osób chce zobaczyć jak wygląda nowy, polski reproduktor, który w dodatku odnosił pewne sukcesy. Nim udało się dotrzeć do jego zdjęć, można się było zastanowić nad uwagami umieszczonymi na forum.
Szybkość w genach. Ciekawe gdzie ona jest?
Może kiedyś ta rodzina ją miała, jednak taka ilość chef-de-race o cechach dystansowych prawdopodobnie już to zmieniła. Być może, że również Lord Hippo z tych samych powodów nie przekazywał szybkości.
Dobry dwulatek, jednak starszym zawodził. Co można powiedzieć?
Tego konia sprawdzano jedynie na krótkich dystansach, do 1400 m. Oczywiście, że trudno nam oceniać wierzchowca jedynie ze zdjęcia lub papieru. Niestety, gdy dojrzał, nie dostał żadnej szansy na dłuższych - choćby milerskich dystansach. Takie typowe, jak się okazuje nie tylko w Polsce, przywiązanie do pewnych stereotypów. To znaczy, że jak szybka rodzina - to on na pewno musi być sprinterem. Nic to.

                                    Andronikos (foto:http://pl.bebo.com/PhotoAlbums.jsp)


Mimo wszystko Andronikos stawał się coraz bardziej intrygujący. Na Pedigreequery była informacja, że jego dotychczasowym właścicielem był Bill Madden. Ten ciekawy trop ukazał małą irlandzką hodowlę i dostarczył również kilku informacji o samym jej właścicielu. Młody dwudziestokilkulatek, prawdopodobnie niedawno zapoczątkował swoją hodowlę koni wyścigowych. Bo jak można się było przekonać, właśnie takie konie chce hodować, sam też budował swoje stajnie. Bill jest przykładem małej hodowli. Ciekawe, że w Irlandii mała hodowla chce mieć własnego ogiera. Czyżby tamtejszy standard? Gdy się decydują i mają możliwości finansowe, to kierują klacz pod dużo lepszego, może nawet wybitnego reproduktora.
Zresztą informacje o takim, też można spotkać u Billa - to ogier Mustameet. Zapewne stoi gdzieś w tamtej okolicy. Domyślać się tylko można, że początkujący hodowca kupił za nieduże pieniądze ogiera dla swoich dwóch, czy trzech klaczy. Nieduże pieniądze, bo przecież ten koń karierę wyścigową kończył niestety w marnym stylu.
Był bardzo zadowolony, bo Andronikosa obfotografował bardzo dokładnie. Był tak spontaniczny, że nawet nie razi marna jakość zdjęć i dość poważne błędy w fotografowaniu. Nie powinno to dziwić, przecież większość, szczególnie nowych właścicieli koni, robi zdjęcia swoim pupilom w różnych okolicznościach i różnymi sprzętami.

Tu zaczyna rodzić się pytanie: dlaczego w takim razie, skoro był taki zadowolony, po roku sprzedaje Andronikosa, za prawdopodobnie również niewygórowane pieniądze?
Otóż, w jego stajni pojawia się informacja o Contante (ARG), którego zdjęcie jest podpisane dumnie "argentyński ogier", a w roli ogiera czołowego pojawia się Elusive Double. Oba te ogiery legitymują się ciekawymi rezultatami torowymi, choć nie przyćmiewają za bardzo Andronikosa. Z papieru zaś, wydają się być jednak ciekawszymi. Być może właśnie tylko one (według właściciela) najlepiej rodowodowo współgrają z klaczami Billa.
Co można myśleć o Andronikosie w Polsce?
Trudno cokolwiek wyrokować, skoro jak to u nas, informacje o nim i wielu innych, są praktycznie tajne. Trudno dociec gdzie będzie stanowił lub, kto go zakupił.
Jakim tajemniczym narodem jesteśmy…
Czy to nie jest przyczyna braku polskiego katalogu ogierów? Tak na prawdę, poza kilkoma przypadkami, bardzo trudno jest dotrzeć do informacji, jakie ogiery są dostępne w Polsce oraz gdzie stanowią.
To tyle dywagacji na temat Andronikosa, biegającego tylko krótkie dystanse ( nomen omen potomka dystansowych ogierów).

Jest również odwrotny przypadek w naszym kraju. Na drugiej szali jest, sprowadzony ostatnio Safety Wire. Ten, z kolei syn sprintera biegał wyłącznie na długich dystansach (?!).
Jego pojawienie się również wywołało dyskusję, choć krótszą i raczej o tym, kto i jakie ogiery sprowadził i czy okazały się dobrymi, czy nie.
Ogólny i w zasadzie jedyny wniosek, jaki wypłynął z tej dyskusji (a raczej tylko wymiany zdań), to taki, że to kiepski potomek Anabaa i już. Kiepski - bo biegał w gonitwach niskiej kategorii. Ponownie musimy powtórzyć, że nie jesteśmy wielkimi specjalistami, szczególnie, gdy konia znamy jedynie ze zdjęcia i rodowodu. Wiemy tylko, że karierę kończył szóstym miejscem w gonitwie rangi Listed (FR), a niskiej kategorii cztery gonitwy pozwoliły mu uzbierać 33.300 euro nie licząc dodatkowych premii. Cóż, te podrzędne gonitwy, okazały się jednak całkiem dobrze dotowanymi wyścigami.
Ten potomek wybitnego sprintera, którego przecież większość potomstwa przejęła takie cechy, z kolei nie dostał szansy na krótszych dystansach. Biegał tylko na 2400 i 3000 m.

Ostatnio przytaczane na stronie Novej było dosage niektórych dostępnych ogierów w Polsce, więc teraz porównajmy dosage tych dwóch konkretnych koni.

Andronikos - DP = 2-1-12-1-0 (16) DI = 1.29   CD = 0.25
Safety Wire - DP = 7-5-13-0-1 (26) DI = 2.47   CD = 0.65 

Dla osób które kiedykolwiek zainteresowały się dosage pytanie:
Którego z tych koni można wskazać jako krótkodystansowca, a którego jako stayera?

Skoro poruszamy kwestię synów og. Anabaa, to należy również wspomnieć świetnego sprintera - Alaska River, który do Polski zawitał z początkiem jesieni ubiegłego roku. Ciekawe, że jego przybycie nie wywołało większych emocji. Choć i on został ostro skrytykowany na forum, bo jakże by inaczej…
Jednak w porównaniu z krytyką, jaka spotkała Kornela, krytyka Alaska River była wręcz pochlebstwem.
Przypadek Kornela pokazuje jednak coś zupełnie innego. Otóż zasłużona Stadnina Golejewko, obecnie zaczyna przypominać coś w rodzaju Stadniny Narodowej. Gdzie oprócz cennych linii żeńskich, są aż trzy ogiery polskiej hodowli - Kornel, Krater i Nowogródek. Dodajmy, że dla wszystkich trzech to rodzinna stadnina. To konie, które na pewno się wyróżniły, a Stadnina zachowała swój najlepszy produkt. Musi się podobać, że hodowca zachowuje wyróżniające się konie i jest na tyle pewny ich jakości, że używa ich w dalszej hodowli.

Choć krytyka spotyka praktycznie wszystkie sprowadzane i kierowane do hodowli ogiery pełnej krwi, to mimo to z pewnością można w Polsce wybrać reproduktora zagranicznej lub rodzimej hodowli, mającego ciekawe pochodzenie, który może zaspokoić oczekiwania krajowych hodowców. Należy jednak pamiętać, że sprowadzając jakiegokolwiek ogiera trzeba mieć najpierw plan i dobrze przemyślane pomysły na skojarzenia z konkretnymi klaczami. To podstawowa zasada.
Za przykład na dobre pomysły na skojarzenia, w ostatnim czasie, niech posłużą panowie J.Koch i R.Krzyżanowski. Ten pierwszy skojarzył Rouletta (raczej o nim przypomniał) i Snow Kida, który przecież nigdzie indziej, wyróżniającego się potomstwa nie dał. Drugi, tak mocno wierzył w Delatora, że w końcu dochował się Informatyka oraz sprowadził Iphino, który zaskoczył Treserką i kilkoma innymi.

Jeszcze jedna, mała, drobna uwaga co do skojarzeń.
Krąży opinia, że Mileryt przez Snow Kida powinien mieć predyspozycje krótkodystansowe, po Indian Ridge.
Jednak ... Jednak jest to linia męska bliska do Dixielanda. Rozejście nastąpiło dopiero od Tourbillon (FR) 1928, a prowadzi w obu wypadkach do Byerley Turka. Zdaje się, że dystans jest tu podstawą.
Dixieland wygrał nie tylko Wielką Warszawską z miejsca do miejsca, ale również wygrał Criterium. Trudno, więc zatem jednoznacznie wyrokować o jego predyspozycjach – był poprostu koniem klasowym.
Choć Tourbillon, to chef-de-race w kategoriach dystansowych, jednak dalej po nim w linii do Snow Kida, są już tylko konie krótkodystansowe. Ciekawe…
Ciekawe też, że SK Widzów znów sięgnęła po linię męską Byerley Turka. To powinno ośmielić do wykorzystywania w hodowli San Luisa. Który przecież jest „przyśpieszony” ze strony matki przez Who Knowsa.

Jest w Polsce również jeden ogier, który nie został skrytykowany, choć nic pochlebnego o nim też nie napisano. Jego przybycie zostało niezauważone, a wręcz pominięte.
Jest wytłumaczenie tego faktu. Dzięki temu, że wiadomo gdzie stacjonuje, to znany jest prawdopodobnie cel jego sprowadzenia, jak również myśl jaka przyświecała temu importowi, jednak fakt kraju pochodzenia zniechęca do zainteresowania się nim.
Mowa o ogierze Gluosnis z Litwy. Ten koń nie ścigał się. Przynajmniej brak informacji na ten temat, za to okazał się dobrym koniem w konkurencji skoków.
Trudno się dziwić, że nie biegał, skoro pierwsze wyścigi na Litwie odbyły się w roku 2006 i miały raczej charakter amatorski. Z kolei THE LITHUANIAN THOROUGHBRED STUD BOOK - VOLUME I, narodziny pierwszego źrebięcia hodowli Litewskiej, odnotowuje dopiero w 2008 roku.
Niech to jednak nie myli, nie ma tu błędu. Jest to wytłumaczenie, dlaczego w niektórych źródłach Gluosnis jest podawany jako koń hodowli rosyjskiej. Hodowla koni pełnej krwi na Litwie właśnie się zaczyna (podobnie jak wyścigi) może dlatego wcześniejsze, pojedyncze konie były rejestrowane w jeszcze księgach Rosyjskich, a jako hodowca i właściciel, jest podawane - Wileńskie Stado Koni. Ładna nazwa, prawda?
Sam Gluosnis, mający rosyjskie pochodzenie, reprezentuje linię męską Sicambre, czyli jest mu blisko do Saragana i Jurora.
Jego bliscy protoplaści ścigali się między innymi w USA, wygrywając na przykład Jersey Derby, jak i w Rosji zajmując 2 miejsce w Derbach Rosji. Jednym słowem Gluosnis jest przedstawicielem jednej z rosyjskich, ciekawych wyścigowo, linii hodowlanych.
Pamiętajmy również, że rosyjski potomek Nemana wygrał niemiecki wyścig rangi G2 i został w Rosji reproduktorem, co tylko potwierdza potencjał tamtejszej hodowli.

Opracowanie B.Stasiak.

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

 

Losowe zdjęcie

Liczba gości:
DzisiajDzisiaj51
W tym tygodniuW tym tygodniu882
W tym miesiącuW tym miesiącu2609
WszyscyWszyscy83390
US
US